Duża ostrożność i niepewność towarzyszyła ostatnim wzrostom cen akcji na giełdzie. Z jednej strony może być to odczytane jako pozytywny sygnał, który tworzy podstawy pod dalsze zakupy, ale z drugiej strony może wskazywać na mniejsze znaczenie dotychczasowych wzrostów. Osobiście uważam, że rynek jest słaby i przed nami możliwe są jeszcze dalsze spadki. Na rynku brak jest istotnych pozytywnych informacji, które przełożyły by się na długoterminowe wzrosty. W związku z tym, rynek wydaje się żyć od jednego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej do drugiego, a pomiędzy nimi próbuje przewidzieć jak zachowają się główne indeksy amerykańskie. Pod tym względem nie różnimy się jednak od rynków zachodnioeuropejskich, które w ostatnim okresie również naśladują indeksy w USA. Obecnie jest chyba niewielu inwestorów, którzy próbują inwestować w oparciu o analizę fundamentalną. Śledząc przebieg sesji giełdowych mam wrażenie, że horyzont inwestycyjny skrócił się do zaledwie kilku najbliższych sesji.
Trudno się zresztą temu dziwić po tym jak najczęściej pojawiającym się uzasadnieniem ostatnich wzrostów kursów akcji jest wyłącznie fakt ich wcześniejszego spadku. Niemniej jednak, taki stan rzeczy może utrzymywać się nawet przez kilka sesji i tak jak nieoczekiwanie rynek spadał tak samo nieoczekiwanie może wzrastać. Jednak sądząc po obrotach niewielu jest chyba inwestorów, którzy naprawdę uwierzyli w trwałe odbicie, co jak napisałem na początku może przyczynić się do jeszcze kilku sesji wzrostowych. Niemniej jednak w okresie najbliższych miesięcy nie oczekuję trwałej poprawy koniunktury.
Adam Ruciński
TFI PZU SA
Członek Zarządu Związku Maklerów i Doradców