Wczorajsza decyzja RPP nie wpłynęła na aktywizację popytu w Warszawie. Taka sytuacja zdaje się świadczyć o tym, że rynek jej oczekiwał. Można też przypuszczać, że kupujący w obliczu spadków na europejskich parkietach woleli poczekać z otwieraniem pozycji. Nawet RPP nie mogła tutaj pomóc. Zwracam jednak uwagę, że nasza giełda na tle Europy radziła sobie naprawdę dobrze.
Wczorajsze notowania w niewielkim stopniu zmieniły krótkoterminowy obraz rynku. Indeks blue chips konsoliduje się w wąskim przedziale 1367 - 1400 pkt. i dopiero wyraźne przebicie którejś z tych barier zadecyduje o dalszym kierunku. Niski poziom obrotów obserwowany od kilku dni świadczy o tym, że nawet spore grono aktywnych inwestorów wydaje się być zdezorientowane i wyczekuje z boku. Wynika to z faktu, że w ciągu ostatnich kilku dni GPW podąża własnymi ścieżkami, niespecjalnie zwracając uwagę na koniunkturę światową.
Wczorajsze znaczne spadki w USA nie są zawarte w cenach. Dlatego w pierwszej fazie notowań należy oczekiwać presji podaży, zwłaszcza w segmencie TMT. Uspokoić sytuację powinno wyczekiwanie na to zrobi ECB. Popołudniowy komunikat, z którego dowiemy się czy stopy w strefie euro spadną (większość analityków nie oczekuje takiej decyzji) może w znaczący sposób wpłynąć na sytuację parkietów europejskich. Pytanie tylko, czy GPW zwróci na to uwagę?
Podsumowując, można założyć, że krótkoterminową koniunkturę zdeterminują: sytuacja na Wall Street, decyzja ECB i dane na temat deficytu na rachunku obrotów bieżących. Obserwowany od kilku dni trend horyzontalny, nie ma szans utrzymać się długo. Pozostaje więc oczekiwać na sygnał. Za wiarygodny sygnał kupna uznam zamknięcie luki cenowej z 12 marca.
Patryk Chycki