W czasie ostatnich sesji mamy pewien rodzaj przeplatanki. Raz trochę do góry, to znów następnego dnia nieco w dół. Dziś przypada nam w udziale spadek, który sprowadza WIG20 do poziomu 1370 pkt. To oznacza stratę około 1,5% w porównaniu z wczorajszym zamknięciem. Obroty są żenująco niskie, co jest bardzo wyraźnym sygnałem zmęczenia rynku taką stabilizacją cen. Zatem rodzi się pytanie, czy znajdzie się jakiś czynnik potrafiący wyrwać naszą giełdę z coraz większego marazmu.
Decyzja ECB o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie jest dość neutralna dla europejskich rynków akcji. Zareagowały one niewielkimi zniżkami, które wróciły do poziomów notowanych około południa. Wyjaśniła się więc ostatnia kwestia z tych około-rynkowych, którymi rynki żywiły się w tym tygodniu. W sumie można być zadowolonym, bo wzrósł optymizm amerykańskich konsumentów oraz obniżono stopy w Polsce, a w eurolandzie pozostała nadzieja na taki sam krok w niedalekiej przyszłości. Następne posiedzenie ECB jest zaplanowane za dwa tygodnie i zapewne zaczną się znów spekulacje o szansach na obniżkę na tym właśnie spotkaniu.
W obecnej sytuacji najsilniejsze sygnały mogą nadejść z amerykańskich rynków, na których uspokojenie się nastrojów może być ważniejsze od kolejnych danych makroekonomicznych w Europie. Kontrakty na Nasdaq są 16 pkt. na minusie, a na DJIA około 50 pkt. Jeśli uda się odrobić prawdopodobne straty z początku notowań w dalszej ich części, to może to stanowić impuls do wzrostów na jutrzejszych sesjach również w Europie.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu