Wczorajsza sesja na Wall Street była konsekwencją poniedziałkowych posesyjnych ostrzeżeń ze spółek. O panujących w dalszym ciągu pesymistycznych nastrojach informował również ujemny przedsesyjny poziom futures na amerykańskie indeksy. Sądząc po wypowiedziach kończących I kwartał br. wytworzył się pewnego rodzaju klimat nadziei na ?lepsze jutro?. Poniedziałkowe spadki i kolejne ?profit warnings? uświadomiły w porę inwestorom, że na powrót ?dobrych czasów? będzie trzeba jeszcze poczekać.
Spadek indeksów na wczorajszej sesji był znaczący. Nasdaq stracił aż 6,1% i osiągnął tym samym poziom 1.673 pkt. (najbliższe słabe wsparcie to 1.650 pkt.), deprecjacja Dow Jones?a wyniosła 3% i sprowadziła go do poziomu 9.486 pkt. Pojawiły się pierwsze obawy związane w publikacją wyników finansowych za I kw., która nastąpi w przyszłym tygodniu. Trwa również tzw. ?tax selling season?, czyli okres uiszczania opłat fiskusowi za zeszłoroczne niewielkie zresztą zyski kapitałowe. Zestawiając ten fakt z ogromnymi stratami na większości pozycji z pewnością nie sprzyja to bieżącej inwestycji w akcje.
Generalnie wczoraj akcje każdego sektora przeżywały ciężkie chwile, a do liderów spadków należały firmy softwerowe z Aribą na czele oraz producenci komputerów, głównie za sprawą negatywnego komentarza ze strony Prudential. Nie bez znaczenia był również komunikat ze strony PSI Net (dostawca dostępu do sieci). Firma z powodu braku środków finansowych stanęła na skraju bankructwa. Po drugiej stronie nieudolnie indeksy próbowały utrzymać spółki branży finansowej. Z pomocą przyszedł nawet Salomon Smith Barney wydając pozytywne opinie na temat tego sektora. Z danych makroekonomicznych należy odnotować kolejny większy od oczekiwań spadek wskaźnika zamówień przedsiębiorstw za luty (-0,4% ).
Mariusz Puchałka
Dom Maklerski BSK S.A.