Wczorajsza sesja na Wall Street charakteryzowała się dużą zmiennością nastrojów: DJIA 9515.42pkt. (+0.31%), Nasdaq 1638.80pkt. (-2.04%) i S&P 500 1103.25pkt. (-0.29%). Niezdecydowanie doskonale obrazują dzienne wykresy głównych indeksów. Inwestorom brakowało wyraźnych bodźców, które mogłyby pchnąć rynek w jedną ze stron. Nadal wyprzedawano spółki TMT.
Pesymistycznie wypały dane dotyczące aktywności nieprodukcyjnej w gospodarce (NAPM pozaprzemysłowy). Wskaźnik obniżył się w marcu do poziomu 50,3 pkt., w porównaniu z 51,7 pkt. w lutym, co wskazuje na słabnięcie koniunktury. Również A. Greenspan nie pomógł giełdzie. Podczas swojego wczorajszego wystąpienia w Senacie szef Fed nie powiedział nic na temat stóp procentowych.
Jeśli chodzi o wiadomości ze spółek, to warto odnotować pogłoski mówiące, że Lucent'owi grozi bankructwo. Mimo szybkiego dementi ze strony władz spółki, jej wycena rynkowa obniżyła się o około 14%.
Tradycyjnie już kilka firm ostrzegło o gorszych wynikach finansowych (CA, Akamai Tech, FedEx). Zwraca uwagę fakt, że do spadku indeksów w dużej mierze przyczyniła się deprecjacja Intela o -9,5%. Kolejny dzień z rzędu słabo zachował się sektor finansowy i technologia (Phil. Semicond Index - spadek o -5,5%). Po sesji prognozy zysków podtrzymał Dell.
Analiza techniczna wskazuje, że obecnie Dow Jones znajduje się w istotnym punkcie (krótkoterminowo). Test poziomu 9390 pkt. (dołek z 22 marca) zadecyduje czy na indeksie powstanie formacja podwójnego dna, czy też ostatnie wzrosty to jedynie korekta. Analitycy są zgodni, że wciąż brakuje podstaw do trwalszego odbicia, co w obliczu słabych wyników finansowych firm nie powinno dziwić. Dziś rano, notowania kontraktów na trzy główne indeksy wskazują jednak, że ceny akcji na Wall Street pójdą w górę. Nie należy tylko zapominać, że rynki terminowe są bardzo zmienne. Dzisiejszą sesję powinny zdeterminować wiadomości z poszczególnych spółek, ponieważ istotne dane makro poznamy dopiero w piątek.