W sytuacji znacznego spowolnienia gospodarki amerykańskiej, którą dobitnie przedstawiają indeksy giełdowe, zagrożeniem dla i tak nienajlepszej w ostatnim czasie kondycji naszej giełdy może okazać się spadek koniunktury w krajach europejskich, a szczególnie w Niemczech. W tym kontekście podana stopa bezrobocia u naszych zachodnich sąsiadów, która wzrosła trzeci raz z rzędu może niepokoić. Tym bardziej, że jednocześnie przedstawiony został niekorzystny wskaźnik koniunktury w przemyśle w strefie euro. Jego wartość spadła w marcu znacząco, co wskazuje na zdecydowane pogorszenie nastrojów wśród europejskich przedsiębiorców. Z pewnością dane te będą miały wpływ na dzisiejsze notowania na WGPW. Nadzieją pozostaje jedynie ECB, który zbierze się kolejny raz 11 kwietnia i być może zareaguje na bieżące symptomy spowolnienia i tym samym zwiększy szansę na poprawę nastrojów na naszym rynku.
Jednak z informacji podanych przez GUS zobrazowanych wskaźnikiem koniunktury wynika, że w naszym kraju w marcu koniunktura w dalszym ciągu pogorszyła się. Stale utrzymuje się wysoka skala zwolnień, a przedsiębiorstwa mają za duże zapasy wyrobów gotowych. Cieszyć może jedynie nieznaczna poprawa popytu i optymistyczne przewidywania dotyczące sprzedaży w następnych miesiącach.
Niekorzystną informacją dla naszej giełdy są planowane na ten rok przez Ministerstwo Skarbu megaoferty. Spodziewana podaż nowych akcji z pewnością skutecznie będzie powstrzymywała inwestorów od bieżących zakupów.
Na dzisiejszej sesji możemy spodziewać się konfrontacji wskazanych wyżej niekorzystnych danych makroekonomicznych ze strefy euro i z naszego kraju ze spodziewanym wystąpieniem korekty wzrostowej w USA. Aktualny poziom futures na amerykańskie indeksy w pełni potwierdza te oczekiwania.
Mariusz Puchałka