Piątkowa sesja w USA zakończyła się spadkami głównych indeksów: DJIA 9791.09pkt. (-1.28%), Nasdaq 1720.36pkt. (-3.62%) i S&P 500 1128.43pkt. (-2.00%). Po silnych wzrostach w czwartek takie zachowanie giełdy nie powinno stanowić zaskoczenia. Do deprecjacji przyczyniły się negatywne dane makro i wiadomości ze spółek.
Departament Pracy podał, że stopa bezrobocia w marcu wzrosła do poziomu najwyższego od
20 miesięcy i wyniosła 4,3% wobec 4,2% w lutym. Również w marcu liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych spadła o 86.000 wobec skorygowanego wzrostu o 140.000 miesiąc wcześniej. Te dane wskazują, że obawy o recesję są uzasadnione. Po ich publikacji spadł kurs dolara oraz notowania kontraktów na indeksy giełdowe. Jedyny pozytywny "efekt" danych, to wzrost nadziei na kolejną obniżkę stóp procentowych przez Fed.
Niejednoznaczne okazały się dane o zapasach. Nastąpił bowiem lekki ich spadek, ale jednocześnie obniżyła się też sprzedaż hurtowa.
Odnośnie wiadomości ze spółek, to na czoło wysuwają się dwie. Po pierwsze, plotki o utracie płynności finansowej przez Motorolę. W konsekwencji tych spekulacji wycena rynkowa firmy obniżyła się w piątek o 1/4. Po drugie, bankructwo Pacific Gas & Electric, największego sprzedawcy detalicznego energii w Kalifornii. Walory spółki zniżkowały o około 35%, podobnie jak innej firmy z branży Edison Int. Tradycyjnie już kilka firm ogłosiło słabe wyniki (RadiaShack), ostrzegło o przyszłych zyskach (Agilent) i zapowiedziało zwolnienia pracowników (Egghead).