Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła znaczne wzrosty głównych indeksów: DJIA 10615 pkt. (+3,9%), Nasdaq 2079 pkt. (+8,1%) i S&P 500 1238 pkt. (+3,9%). Aprecjacji towarzyszył prawie rekordowy wolumen.
Przyczyną takiego zachowania rynków była nieoczekiwana decyzja Fed o obniżce podstawowych stóp procentowych o 50 pb. Doszło do niej pod wpływem obaw o zagrożenia recesyjne dla amerykańskiej gospodarki. Poza tym Fed zwrócił uwagę na niski poziom zaufania konsumentów, dekoniunkturę na rynkach akcji oraz słabość gospodarek ościennych (Japonia, Europa). Niska presja inflacyjna również miała wpływ na to, że stopy już czwarty raz w tym roku spadły. Obecnie kluczowe pytanie brzmi, czy decyzja Greenspana pomoże rynkom akcji na dłużej, czy jedynie okaże się krótkotrwałym impulsem. Póki co Merrill Lynch zalecił podnieść udział akcji w portfelu do 70%, a inni brokerzy liczą, że dojdzie do kolejnych obniżek stóp. Planowe posiedzenie Fed ma się odbyć 15 maja.
Z pozostałych informacji warto zwrócić uwagę na dane makroekonomiczne. Deficyt USA w handlu zagranicznym wyniósł w lutym 27 mld USD, czyli o 6,3 mld USD mniej niż miesiąc wcześniej. Są to dobre dane, choć na ich podstawie nie należy jeszcze wnioskować, że "terms of trade" stanów uległ stałej poprawie.
Wskaźnik głównych indeksów ekonomicznych obniżył się w marcu o 0,3%, zapowiadając dalsze osłabienie koniunktury w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Tę wiadomość należy ocenić jednoznacznie negatywnie.
Cały czas trwa także sezon publikacji wyników finansowych przez spółki. Ogólnie można powiedzieć, że wyniki te są zgodne z poobniżanymi wcześniej prognozami. Naturalnie zdarzają się pozytywne zaskoczenia (wczoraj: AOL Time Warner, Tyco, IBM, Pfizer), jak i wpadki (Gillette, Int. Paper, Hewlett-Packard).