Podczas dzisiejszej sesji można oczekiwać stabilizacji. Rynek powinien jednak chociaż spróbować przełamać opór na poziomie 1500 pkt., czyli dołek z października ubiegłego roku. Tradycyjnie już nasza giełda podążać będzie za Eurolandem i kontraktami na amerykańskie indeksy. Zarówno rynki zachodnioeuropejskie jak i GPW nie mają jeszcze w cenach wczorajszych wzrostów na Wall Street. Oczekuję, że wiele zależeć będzie też od wyników kwartalnych Nokii i Ericssona.

Informacje napływające na rynek nie są jednoznaczne. Zarówno poziom produkcji, jak i jej ceny okazały się nieco lepsze od oczekiwań. Mimo wszystko wynik kwartalny jest słaby i realizacja rządowych założeń wzrostu PKB będzie bardzo trudna. Przyznaje to zresztą sam minister finansów, który wczoraj powiedział, że przewiduje problemy z realizacją budżetu 2001, jeśli dynamika PKB nie wzrośnie, a złoty nie osłabnie. Negatywnie oceniam dane dotyczące inflacji w strefie euro, ponieważ odsuwają one w czasie obniżkę stóp procentowych na rynku wspólnoty. Tym samym postępować powinien proces kurczenia się popytu, co jest złą informacją dla naszych eksporterów (nie wspominając nawet o relacjach walutowych).

GPW powinna natomiast sprzyjać koniunktura na Wall Street. Pomimo słabych wyników większości spółek z USA, niektóre zaskakują in plus. Bardzo ważne są również coraz częściej formułowane poglądy, że druga połowa roku przyniesie powrót szybkiej dynamiki PKB, a to wpłynie na rentowność przedsiębiorstw. Zwracam uwagę na ostatni raport CSFB. Analitycy już dostrzegają pierwsze oznaki ożywienia w niektórych gałęziach "starej gospodarki" i zalecają zwiększenie zaangażowania w akcje. Również sytuację techniczną indeksów amerykańskich (zwłaszcza Nasdaqa) oceniam korzystnie. Z pewnością ci, którzy liczyli wczoraj na korektę za oceanem, zawiedli się Dziś te oczekiwania powinny być jeszcze silniejsze. Indeksy tymczasem są coraz wyżej!

Patryk Chycki

DOM MAKLERSKI BSK S.A.