Na rynku wciąż panuje bardzo dobra atmosfera. Dzieje się tak pomimo schłodzenia koniunktury na głównych europejskich parkietach, które dziś nieznacznie zniżkują. Widoczne jest wyraźnie wyczekiwanie na korektę na amerykańskich giełdach. Ale czy ona nastąpi? Notowania kontraktów cechują się dziś dosyć dużym rozchwianiem, raz są na plusie, by chwilę potem sytuacja była odwrotna. Ale najważniejsze, że dzieje się to w bardzo bezpiecznym przedziale zmian +/- 25 pkt.
Ja nie przywiązywałbym dużej wagi do dziennych zmian na amerykańskich rynkach, bo wydaje się, iż mają one wpływ na kształtowanie kursów na naszym parkiecie w średnim terminie i trzeba zapomnieć o schematycznym powielaniu zachowań amerykańskich indeksów z dnia na dzień.
Z tego wynika jeden wniosek. Nawet jeśli dojdzie do korekty na Nasdaq, to nie będzie to powodem do znaczących zmian w ocenie rynku. Powinna ona wyjść rynkowi na dobre i utwierdzić średnioterminową zmianę trendu. Aż prosi się na NQ o ruch powrotny do SK-45 i zbiegającej się z nią linii szyi formacji odwróconej głowy z ramionami. To właśnie jej istnienie jest kluczowe dla zmiany trendu na wzrostowy, stąd konieczność obrony poziomu 1950 pkt.
Wróćmy jednak do tego, co dzieje się u nas. WIG20 osiągnął 1522 pkt. i tam dostał ?zadyszki?. Od lokalnego szczytu stracił 8 pkt., ale to i tak oznacza ponad 1% wzrost. Co równie ważne pozwala to na przebywanie powyżej opisywanego, silnego oporu na wysokości 1500 pkt., ale ciągle jesteśmy blisko niego, więc nie rozstrzygałbym tu ostatecznie kwestii jego pokonania na zamknięciu.
Obroty nadal dynamicznie rosną i osiągnęły wartość 220 mln zł.