W ciągu ostatnich dni rynek, przy malejących obrotach, poruszał się w trendzie bocznym. Główne indeksy powoli, aczkolwiek systematycznie odrabiały straty z tego roku. WIG od swojego dna z 14 marca odbił się już o 10%, natomiast WIG20 zyskał od dołka prawie 12%. Zwyżce koniunktury w Warszawie sprzyjały dobre nastroje za oceanem, gdzie Nasdaq urósł od swojego tegorocznego dna już 24%. Jednak wzrost notowań na polskiej giełdzie dokonał się głównie za sprawą krajowych inwestorów, a to może nie być dobrą wróżbą na przyszłość, bowiem do trwałej poprawy nastrojów na warszawskim parkiecie potrzeba zagranicznego kapitału.
Jak się wydaje, obecnie ryzyko inwestycji w akcje polskich przedsiębiorstw dla zachodnich inwestorów jest dość duże. Lokowaniu pieniędzy w Warszawie nie sprzyja sytuacja makroekonomiczna naszego kraju, która może nie jest, wbrew opinii niektórych, tragiczna, ale, jak na kraj rozwijający się, nie jest też najlepsza. Inwestorzy zagraniczni przerzucili obecnie swoje inwestycje na papiery skarbowe, które oprócz tego, że są mało ryzykowne, pozwalają obecnie dobrze zarobić ze względu na wysokie realne stopy procentowe. Według mnie do czasu, kiedy RPP nie obniży bardziej stóp procentowych, na parkiecie nie wydarzy się nic nadzwyczajnego. Większego ożywienia na rynku spodziewałbym się dopiero po wakacjach.
Marcin Winnicki
PPIM SA