Dzisiejsza sesja powinna przynieść wzrosty indeksów. Inwestorzy, którzy od pewnego czasu obawiają się pogorszenia koniunktury na giełdach w USA i w ostatnich dniach nerwowo opróżniali portfele, co szczególnie zdziwiło mnie w poniedziałek, po wczorajszej sesji z pewnością nieco ostrożniej podejdą do oceny sytuacji na Wall Street. Pamiętać należy bowiem, że główne spółki branży IT zarówno u nas (np. Prokom, Comarch, czy Softbank) jak i za oceanem (np. Cisco, Microsoft, Qualcomm) od 4 kwietnia nadal poruszają się średnioterminowych trendach wzrostowych.

Od początku kwietnia nasz rynek zachowuje się bardzo nerwowo. Powodem jest każdorazowa próba wyprzedzenia większych spadków na Nasdaq, do których nie dochodzi. Nie bez znaczenia jest również niejasna sytuacja makroekonomiczna naszego kraju. Wczoraj kolejny ośrodek ekonomiczny zrewidował swe prognozy dotyczące tegorocznego wzrostu gospodarczego. Tym razem to Centrum Analiz Społeczno Ekonomicznych symbolicznie obniżyło spodziewany wzrost PKB w 2001 do 2,9% z 3,0%. Czynniki te z pewnością wpływają na obserwowane obecnie duże zmiany nastrojów na WGPW.

Na wczorajszej sesji WIG20 pozytywnie zareagował na średnioterminową linię trendu wzrostowego poprowadzoną przez dołki z 4 kwietnia i 10 maja na poziomie 1.420 pkt. Należy założyć, że jeżeli WIG20 zdoła dzisiaj powrócić powyżej 1.450 pkt. świadczyć to będzie o zakończeniu tendencji spadkowej trwającej od 23 maja. Oczywiście stale istnieje ryzyko, że wczorajsze wzrosty na Wall Street to jedynie dalsza część powrotu indeksów pod przełamane linie trendu wzrostowego, jednak skala zwyżki, połączona z przekroczeniem lokalnych oporów, sugeruje w najgorszym scenariuszu, że w średnim terminie mamy trend boczny i na większe spadki nie ma już miejsca.

Mariusz Puchałka

DM BSK S.A.