Rynek od dwóch tygodni pozostaje w łagodnym trendzie spadkowym, który zniósł wartość WIG20 z blisko 1500 pkt. do 1425 pkt. w poniedziałek. Wczorajsza zwyżka była neutralna z tego punktu widzenia, bo zbyt mała, by natchnąć większym optymizmem, a za duża, by sądzić, że zdecydowanie wzrosło zagrożenie wybiciem w dół poniżej linii, łączącej dołki z kwietnia i maja. Mocno optymistycznym akcentem był wyraźny wzrost obrotów w porównaniu z poprzednią sesją, co wpisuje się w schemat od dawna już obserwowany na rynku, że spadkom towarzyszą bardzo niskie obroty, a każdemu wzrostowi ich zwiększenie się.
W wyniku ostatnich notowań sytuacja WIG20 wygląda następująco: od dołu wspiera połowa świecy z 21 maja i wstępna linia trendu wzrostowego, a od góry oporuje połowa poniedziałkowej świecy i linia, prowadzona po szczytach z drugiej połowy maja, a potem najważniejsza bariera na wysokości 1500 pkt. O ile pokonanie pierwszego oporu ma znaczenie tylko lokalne, to wybicie powyżej drugiego da sygnał kupna w dłuższym terminie.
W obecnej chwili do przebiegu średnich i oscylatorów można mieć ograniczone zaufanie ze względu na to, że średnie biegną płasko, a wskaźniki powielają ruchy indeksu. W szerszej perspektywie WIG20 znajduje się w trendzie bocznym, więc to wskazuje również na zmniejszoną przydatność wyżej wymienionych narzędzi.
Z zadowoleniem trzeba przyjąć przebieg wczorajszych sesji w USA. Potwierdziły one, że tamtejsze rynki są bardzo silne i uprawdopodobniły hipotezę o tym, że ostatnie spadki były tylko lokalną korektą. Te nastroje mają przełożenie na sytuację na głównych rynkach w Europie. Widać z tego, że klimat inwestycyjny na świecie jest dobry, pytanie tylko, czy i nasz rynek nieco z tego skorzysta.
Początek sesji nie przyniósł zmian WIG20, a obroty są znacznie wyższe, niż w ostatnich dniach. Wynoszą blisko 50 mln zł, co jest zasługą TP.S.A. Spada ona o 2% przy obrotach stanowiących połowę wyżej podanej sumy.