Końcowa faza sesji nie przyniosła większych zmian w obrazie dzisiejszej sesji. Animuszu do kupowania starczyło na pierwsze dwie godziny notowań, potem przeważali sprzedający. Nie działali oni jednak tak aktywnie, by zepchnąć WIG20 poniżej wartości z wczorajszego zamknięcia. Nadal utrzymuje się około 0,5% wzrost, ale jego znaczenie ze względu na dość niskie obroty, do tej pory niecałe 150 mln zł, ma ona niewielkie znaczenie.
W zasadzie każdy ruch WIG20 w obszarze 1317 ? 1363 pkt. nie powoduje wyraźnej zmiany układu sił na parkiecie, a jedynie na ich podstawie można snuć pewne domysły co do tego, czy są szanse na obronę kwietniowego dołka, czy też nie. Należy cały czas pamiętać o tym, że nadal realne jest zagrożenie dalszym wypełnianiem zasięgu spadków, wynikającym z realizacji formacji trójkąta, utworzonej na przestrzeni kwietnia i maja, co oznaczałoby osiągnięcie minimum 1240 pkt.
Można żałować, że od dłuższego czasu brak jest silniejszej korelacji między naszym rynkiem, a parkietami amerykańskimi. Są one nadal w bardzo dobrej kondycji, o czym przekonała wczorajsza sesja, gdzie wykazały się one dużą odpornością na negatywne informacje. Spadek w przypadku DJIA zatrzymał się na SK-45, co też można odczytywać jako ruch powrotny do przełamanej linii trendu spadkowego, łączącej szczyty ze stycznia i września ub.r.
Nasdaq wypada podobnie korzystnie. Również brakiem sukcesu zakończył się test SK-45, a wsparciem oprócz średniej pozostaje majowy dołek.
Giełdy w USA zaczęły sesje od niewielkich spadków, 0,2% dla DJIA i 0,4% dla Nasdaqa.