Na dzisiejszej sesji należy spodziewać się spadku indeksów na początku notowań. Będzie to efekt bardzo słabych sesji w USA w środę i w czwartek. Wydaje się jednak, że do panicznej wyprzedaży nie powinno dojść. Istotne będzie zachowanie się indeksów w okolicach lokalnych dołków, tzn. dla WIG20 ? 1.320 pkt. i dla WIG - 14.450 pkt. Dopiero zdecydowane przekroczenie tych poziomów zwiastować będzie dalsze spadki. Również Nasdaq znajduje się na lokalnym wsparciu, a biorąc pod uwagę dodatni poziom futures, mimo wczorajszego ostrzeżenia JDS Uniphase, sytuacja ta powinna sprzyjać poprawie atmosfery na naszej giełdzie.
Warto wspomnieć, co spowodowało przez ostatnie dwa dni tak gwałtowne spadki indeksów w USA. Pierwszą przyczyną była publikacja tzw. ?beżowej księgi?, z której wynika, że gospodarka amerykańska nadal ma spore problemy z wyjściem ze spowolnienia. Niepokoi szczególnie zastój w budownictwie. Były również kolejne ostrzeżenia ze spółek (Quantum, Ingram, Avay). Natomiast podany wczoraj wskaźnik cen producentów PPI wyniósł +0,1% i był lepszy od oczekiwań, lecz nie wpłynął na poprawę koniunktury.
Z pozostałych informacji, które napłynęły na rynek, niepokoi obniżka przez EBC prognozy wzrostu dla wszystkich krajów używających europejskiej waluty do 2,2% (sześć miesięcy temu prognozowano 2,6%). Jednocześnie podniesiono prognozę inflacji do 2,3% z 1,8%, co niewątpliwie zawiązuje ręce bankowi centralnemu. Ekonomistów martwi głównie stale zmniejszający się eksport.
Dzisiaj dla naszej giełdy ważna będzie reakcja amerykańskich inwestorów na poziom majowej inflacji konsumentów w USA. Spodziewane CPI to +0,3% (w poprzednio również +0,3%). Podawany będzie również wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych w maju, który prognozowany jest na poziomie 78%, tzn. tyle samo co miesiąc wcześniej.
Mariusz Puchałka