Na dzisiejszej sesji należy spodziewać się, że rynek ostatecznie zdyskontuje wczorajsze decyzje RPP i Fed. Uważam, że nie należy liczyć na optymizm, raczej przeważać będzie niepewność i aktywna podaż. Spośród informacji, które napłynęły wczoraj na rynek kolejny raz przeważały te negatywne, to skłania mnie do pesymizmu.

Przede wszystkim zwracam uwagę na wypowiedzi członków RPP. Wynika z nich, ze nie ma co liczyć szybko na kolejne obniżki stóp. Wiesława Ziółkowska nie wykluczyła, że Rada może nawet podwyższyć stopy procentowe, jeżeli wydatki budżetowe wymkną się spod kontroli. Po drugie, cały czas niewyjaśniona jest sprawa budżetu i problemów z płynnością finansową państwa. Po trzecie, smutno zabrzmiały informacje, że ministrowie gospodarki i finansów skorygowali w dół prognozy wzrostu PKB na ten rok. Po czwarte, wreszcie przewodnicząca Unii Europejskiej Szwecja ostrzegła wczoraj Polskę, że grozi jej niezakwalifikowanie się do grupy krajów kandydujących, które jako pierwsze wejdą do UE, jeśli ta nie przyspieszy znacząco negocjacji członkowskich. Jest to wyjątkowo niekorzystna informacja moim zdaniem, która stanowi ważne ostrzeżenie. Nie zapominajmy, że Polska znajduje się na dziesiątym (ostatnim) miejscu wśród państw, które mają szansę na akces do UE w 2004 roku.

Jedyne co może złagodzić te wszystkie niedobre informacje to sytuacja w USA. Mama na myśli fakt, że obniżka stóp przez Fed jedynie o 0,25% nie wywołała paniki na NYSE i Nasdaq. Rynki amerykańskie przyjęły ją ze względnym spokojem, co oznacza, że Wall Street skupi się teraz na danych makro. Inwestorzy obserwować będą czy działania Fedu wystarczą do powrotu wysokiej dynamiki PKB.

Patryk Chycki

DOM MAKLERSKI BSK S.A.