Wczorajsza sesja w oczach pesymistów (a jest ich zdecydowana większość) z pewnością została zaliczona jako przełamanie ostatecznych wsparć. Mam tu na myśli poziom 1.260 pkt. dla WIG20 i 13.860 pkt. dla WIG. Oczami optymistów uznałbym ten fakt, jako naruszenie wsparcia i pozostawił decyzję przebiegowi dzisiejszych notowań. Trzeba jednak przyznać, że stale nie widać czynnika, który potrafiłby przekonać inwestorów, że na inwestycjach w akcje, można również zyskać, nie tylko stracić.
Na rynek ponownie napłynęły negatywne dane makro. Brytyjska firma NTC, we współpracy z Powszechnym Bankiem Kredytowym, pierwszy raz opublikowała Wskaźnik Menedżerów Logistyki. Spełnia on zadanie podobne do zachodniego PMI, a obrazuje ogólną sytuację w polskim sektorze produkcyjnym. W czerwcu jego wartość obniżyła się do 44 pkt. (w maju było 46,6 pkt.). Tym samym kontynuowany jest dziewięciomiesięczny trend spadkowy. Jednocześnie z powodu zdecydowane niższych zamówień, wskazuje się na coraz niższy popyt wewnętrzny i zmniejszające się zamówienia eksportowe. Tym samym należy się spodziewać dalszego spadku tempa wzrostu gospodarczego w drugim kwartale br. Potwierdza tą tezę Dariusz Rosati, szacując PKB w II kwartale na 1-2 proc. i ok. 0 proc. w III kw. Natomiast ożywienia do 3-4% PKB, spodziewać należy się w IV kwartale. Pytanie, czy dane te zostały już zdyskontowane naturalnym dla rynku kapitałowego wyprzedzeniem.
Wyjaśniła się również wczorajsza zdecydowana słabość akcji TPSA. Wczoraj p. minister Aldona Kamela-Sowińska zapowiedziała, że decyzja w sprawie sprzedaży 30% akcji narodowego operatora zostanie podjęta do końca lipca. W najgorszym scenariuszu akcje te trafią na giełdę. Za czynnik, który może uratować nasz rynek przed dalszymi spadkami, postrzegam poprawę sytuacji w USA. Dzisiaj po sesji poznamy poziom cen żywności za drugą połowę czerwca.
Mariusz Puchałka
Dom Maklerski BSK S.A.