Nie odmienił się przebieg dzisiejszej sesji. Kończy się ona szóstym spadkiem z rzędu, co pokazuje, że rynek jest obecnie bezsilny wobec zmasowanej działalności strony podażowej. Po wczorajszej sesji przełamanie wsparcia na wysokości 1260 pkt. mogło się wydawać mało przekonujące, ale dziś nie ma już złudzeń. Wygląda więc na to, że rozpoczęliśmy kolejną falę spadkową, która ma duże szanse sprowadzić WIG20 poniżej 1200 pkt. W zasadzie trudno jest obecnie znaleźć wiarygodne wsparcie powyżej 1200 pkt. Można tu jedynie mówić o obszarze 1220-1240 pkt. wynikających z minimalnego zasięgu ruchu związanego z realizacją formacji trójkąta, ale wygląda na to, że indeks przekroczy z łatwością ten poziom. Następnie można wskazać 1140 pkt. jako ewentualne wsparcie, a wynika to z wysokości kwietniowej fali wzrostowej. Ostatni wzrost do 1322 pkt. można wtedy potraktować jako ruch powrotny do początku tej fali.
Tak więc najbliższa przyszłość wygląda źle i coraz trudniej o jakikolwiek optymizm. Można tylko powtórzyć, że najlepiej wciąż trzymać się z daleka od rynku, bo próby łapania dołka w obecnej chwili są mocno ryzykowne i jak pokazuje przykład wielu spółek tanio kupić nie znaczy dobrze kupić.
Można tylko żałować, iż nasz rynek pozostaje nadal na uboczu wydarzeń na światowych giełdach, gdzie w ostatnich dniach nastroje znacznie się poprawiły. Co prawda dziś zagościła tam korekta, ale w porównaniu ze skalą wzrostów z poprzednich sesji jest ona dość płytka. Europejskie rynki odrobiły część strat. Nasdaq traci na otwarciu 0,8%, a DJIA 0,2%.
Krzysztof Stępień
Analityk PARKIETU