Dwie pierwsze sesje tego tygodnia przebiegły w podobny sposób. Od samego ich prawie początku zdecydowanie dominowała strona podażowa, która doprowadziła do znacznego umocnienia się WIG20 poniżej 1260 pkt., co ostatecznie rozwiewa wątpliwości co do wiarygodności przebicia tego wsparcia. W tej sytuacji trudno oczekiwać czego innego, niż kontynuacji spadków i w zasadzie jedynym pytaniem pozostaje w tej chwili ich głębokość. Opierając się na wzorze indeksu z ostatnich trzech miesięcy można podać pierwszy obszar 1220 ? 1240 pkt. jako potencjalne wsparcie, ale podczas wczorajszej sesji był on już silnie spenetrowany, a utworzona czarna świeca podaje w wątpliwość szansę na jego utrzymanie. Kolejne wsparcie można zlokalizować około 1140 pkt., co wynikałoby z wysokości kwietniowej fali wzrostowej, którą odłożylibyśmy od jej dna. W jego kierunku został też wykonany ruch powrotny.
Warto zwrócić uwagę na przebieg dziennego MACD. Odbił się od swojej średniej, co potwierdza negatywne spostrzeżenia z ostatnich dwóch dni, a sytuacja przypomina tą z pierwszej połowy marca. Wtedy to po odbiciu się MACD od linii sygnalnej nastąpiła jeszcze jedna silna fala przeceny z utworzeniem luki bessy włącznie. Doszło wtedy do silnej paniki. Z paniką mieliśmy już do czynienia w poniedziałek, ale skoro nie poprawiło to sytuacji, to wydaje się konieczne jej ponowne wystąpienie.
I wreszcie obroty, które utrzymują się od kilku dni na podobnym poziomie ? za dużym, by pokazać skraje wyprzedanie rynku, zbyt małym, by obrazować próbę jego akumulacji ? także stanowią negatywny element obecnej sytuacji.
Początek sesji przynosi kolejne zniżki. Tym razem WIG20 przekroczył o 5 pkt. wartość 1220 pkt. Obroty wynoszą 15 mln zł.
Krzysztof Stępień