Nie ulega wątpliwości, że w piątek byki dały czadu. Im szybciej tracił na wartości złoty, tym więcej rósł WIG20. W rezultacie na wykresie indeksu powstała duża biała świeca, stanowiąca trzecią i ostatnią część formacji gwiazdy porannej (wykres1). Formacja o tyle niezbyt idealna, że bez luk. Obecność jako drugiego elementu świecy wysokiej fali, skłaniałaby raczej to interpretacji, że jest to formacja na konsolidację, a nie zmianę trendu. Większość graczy, którzy kupili w piątek akcje, a było taki nie mało, bo wolumen najwyższy prawie od miesiąca, zadaje sobie pytanie, czy przebieg sesji poniedziałkowej potwierdza piątkowy wzrost czy nie? Poniedziałek pozostawia sprawę otwartą. Bo potwierdzeniem formacji byłby kolejny wzrost i przełamanie widocznej na wykresie linii trendu, a jej zanegowaniem spadek na zamknięciu poniżej 1191 pkt. Ponieważ nic takiego nie nastąpiło, kontynuacja krótkoterminowej korekty trendu spadkowego pozostaje sprawą nierozstrzygniętą. Żeby to było coś więcej niż tylko lokalna zwyżka, byki muszą uporać się ze wspomnianą już linią trendu (1230 pkt.), a następnie doprowadzić do przełamania poziomu 1260 pkt.
Na to na razie się nie zanosi. Piątkowy wzrost odbieram jako rozpaczliwy atak byków, po którym zwierzętom tym sił i ?siana?, żeby te siły uzupełnić, zabrakło. Ich czyn, choć heroiczny, pójdzie więc na marne, a cały zdobyty teren przyjdzie oddać.
Kontrakty terminowe na WIG20 nie pozostawiają złudzeń, że jedynym działaniem zgodnym z trendem jest krótka sprzedaż. Wykres kontynuacyjny mówi nawet więcej ? w poniedziałek korekta osiągnęła swój maksymalny punkt, o czym świadczy nieco lepiej niż na wykresie indeksu dopasowana linia trendu spadkowego (wykres2). Potwierdzeniem powrotu do trendu będzie zamknięcie sesji poniżej 1207 pkt. Taki dobrym poziomem zlecenia stop dopasowanym do zmienności rynku i dominującego trendu jest w tym momencie 1276 pkt., gdzie ukształtował się dołek pod koniec czerwca.
Długa pozycja w tej chwili? Na podstawie takiego ząbka? Przeciw średnim? Przeciw złotemu? Trzeba być bardzo zdesperowanym, żeby coś takiego zrobić. Jeśli mimo wszystko nachodzi mnie ochota, to włączam sobie wykresy największych spółek i patrzę czy może na nich widać jakieś oznaki zmiany trendu. Jak widzę KGHM poniżej 20 zł, Elektrim już prawie poniżej 20 zł i TP oraz PKN zdecydowanie poniżej 20 zł, to ustępuje ochota na kupowanie czegokolwiek.
Coraz ładniej rozwija się trend na akcjach PKN. Poniedziałkowe notowania na których zamknięcie tych walorów było najniższe od października zeszłego roku potwierdza, że konsolidacja należy do przeszłości, a kontrolę nad trendem przejmują niedźwiedzie (wykres3). Wprawdzie wsparcie na 17,1 zł zostało przełamane zaledwie o 10 groszy, ale jeśli na tej właśnie wartości ustawioną mieliśmy linię obrony, to akcji tych bezwzględnie należy się pozbyć. Próba usprawiedliwiania pozostania w tej inwestycji, że to tylko 10 groszy, że może jeszcze wróci, może doprowadzić tylko i wyłącznie do powiększenia strat. Jeśli nie tym razem, to przy następnej takiej okazji.