Bieżący tydzień na warszawskiej giełdzie powinien wyjaśnić na ile trwała jest krótkoterminowa tendencja wzrostowa rozpoczęta w drugiej połowie ubiegłego tygodnia. Praktycznie mieliśmy do czynienia tylko z jedną sesją silnego wzrostu, jednak w jej konsekwencji wyłonił się techniczny układ dający nadzieje na poważniejsze odreagowanie. Cały czas powszechna jest opinia, że ewentualny wzrost należy traktować jako korektę. Wynika to z braku dobrych informacji fundamentalnych i nerwowej sytuacji na emerging markets.
Oczekuję, że w tym tygodniu uwaga inwestorów skoncentruje się na czterech rzeczach. Po pierwsze, już dziś poznamy dane o poziomie czerwcowej inflacji. Oczekiwania zbliżone są do 6,3% (rok do roku - ankieta Reutersa). Po drugie za niezwykle ważna postrzegam wyniki finansowe spółek amerykańskich. Ten czynnik powinien krótkoterminowo zdeterminować koniunkturę na NYSE oraz Nasdaq. W konsekwencji tego spodziewam się nasilenia korelacji pomiędzy giełdami w USA i GPW. Po trzecie, rynki finansowe nadal z uwagą będą przyglądać się rozwojowi sytuacji na emerging markets, zwłaszcza w Argentynie (ostatnio Standard & Poor`s obniżył rating dla długoterminowych zobowiązań tego kraju natomiast prezydent nie porozumiał się z opozycją w sprawie cięć w wydatkach). Po czwarte wreszcie, nie można zapominać o krajowych problemach makro na czele z budżetem.
Na dzisiejszej sesji oczekuję stabilizacji i przebiegu notowań w korelacji z parkietami Eurolandu. Możliwa jest próba poderwania rynku po południu w oczekiwaniu na dane o czerwcowej inflacji. Warto obserwować co będzie się działo na rynku walutowym.
Patryk Chycki
DOM MAKLERSKI BSK S.A.