Przebieg dzisiejszej sesji w głównej mierze zależeć będzie od uwarunkowań technicznych i interpretacji informacji makroekonomicznych, które napłynęły z naszej gospodarki. Nie bez znaczenia jest także pogorszenie koniunktury w USA. Wczoraj nasze indeksy zachowywały się stosunkowo stabilnie, zanotowano niskie obroty. Inwestorzy wstrzymywali się z decyzjami czekając na efekt testowania ważnego poziomu wsparcia 1.180 pkt. dla WIG20. Jeżeli dzisiaj presja podaży przełamie wskazany poziom, nasz rynek powróci do długoterminowego trendu spadkowego.

Informacje makro wydają się być niekorzystne. Produkcja przemysłowa w czerwcu ponownie spadła, tym razem 4,8% w stosunku rocznym. Ministerstwo Finansów oszacowało wzrost gospodarczy za II kw. br. na poziomie 0,7-0,8% (wcześniej było 0,7-1,3%). Dane te wskazują, że osłabienie koniunktury gospodarczej w naszym kraju jest dramatyczne i zwiększa się tym samym prawdopodobieństwo wystąpienia recesji. W obliczu publikacji wyników finansowych spółek giełdowych nastroje są coraz gorsze. Pozostaje niewielka nadzieja związana z rozpoczynającymi się dzisiaj dwudniowymi obradami RPP. Wczoraj MF oszacowało lipcową inflację na poziomie 5,3%. Informacje te z pewnością będą wywierać presję na członków RPP, jednak w najlepszym wypadku, spodziewam się obniżki stóp procentowych w sierpniu.

Wczorajsza sesja w USA częściowo rozwiała nadzieję, na pozytywny wpływ koniunktury światowej na nasz rynek. Inwestorzy nie uzyskali zapewnień od A. Greenspana, że gospodarka najgorsze ma już za sobą. Dodatkowo FED przewiduje, że PKB wzrośnie w 2001 roku od 1,25 do 2 procent (prognoza z lutego od 3 do 3,25%), natomiast stopa bezrobocia wyniesie od 4,75 do 5 procent. Jak widać, okres powrotu gospodarki USA na ścieżkę szybkiego wzrostu wydłuża się, a miejsca na dalsze cięcia stóp pozostało niewiele.

Mariusz Puchałka

Dom Maklerski BSK S.A.