W piątek doszło do prawdziwego pogromu strony popytowej na kontraktach terminowych. Katalizatorem spadków, z nieco opóźnionym zapłonem okazała się wiadomość o pozostawieniu przez RPP stóp procentowych na niezmieniony poziomie. W pierwszej części sesji kontrakty dzielnie broniły wsparcia w okolicy 1 180- 1 185 punktów i wydawało się, że jest szansa na odbicie rynku do góry, tym bardziej, że baza wyraźnie spadła do około + 5 punktów. Jednak pogorszenie nastrojów na rynku kasowym było wystarczającym powodem do zjazdu futures w dół. Rozwiały się nadzieje tych, którzy liczyli na wzrosty okazało się tym samym, że wiele wskaźników, w tym MACD wygenerowało mało pożyteczne, a wręcz mylące sygnały kupna. Zamknięcie wypadło na poziomie 1 151 punktów i było na najniższym poziomie od grudnia 1998 roku, zamykając przy tym lukę która powstała kilka sesji temu po formacji młota. Mogło być jeszcze gorzej, ale należy zaznaczyć, że baza na zamknięciu wyniosła + 14 punktów. Oznacza to dużą wiarę inwestorów w możliwość osiągnięcia w najbliższym czasie dołka i coraz mniejszy potencjał spadkowy rynku. Należy oczekiwać, że początek sesji na rynku terminowym powinien przynieść małe odreagowanie trwające przy najmniej do otwarcia rynku kasowego. Ewentualne dalsze spadki cen akcji mogą doprowadzić do pogorszenia nastrojów graczy na kontraktach i istotnego skurczenia bazy.