Trzy fale spadkowe dotychczasowej bessy obniżały wartość WIG20 kolejno o 23,8%, 28,9% oraz 28,7%. Gdyby obecna zniżka rozpoczęta w maju na poziomie 1499,6 pkt. miała być analogiczna do poprzednich, to powinna zakończyć się w strefie 1066,2?1141,2 pkt. W pesymistycznym wariancie tej analogii środowe minimum rynku (1118 pkt.) wypadło niecałe 5% powyżej ostatecznego dołka. Z kolei przy założeniu, że obecnie rynkowa gra odbywa się pomiędzy wsparciem wyznaczonym przez dno bessy z 1998 roku (971,3 pkt.) a oporem stworzonym przez przełamane w czerwcu minima z marca i kwietnia (1317?1331), otrzymujemy poziom około 1060 pkt., przy którym stosunek potencjalnej nagrody do ryzyka osiąga godną zainteresowania spekulantów wartość 3:1. Kontynuując tę zabawę ?statystykami? można zauważyć, że dotychczasowe lokalne minima bessy poprzedzające korekcyjne wzrosty, odległe były o mniej więcej 5 miesięcy (24 maja, 13 października 2000 r., 14 marca 2001 r.). Ta ?regularność? pozwala oczekiwać kolejnego minimum poprzedzającego ruch powrotny rynku do poziomu 1300 pkt. około połowy sierpnia.

Przełamanie oporu na poziomie 1300 pkt. byłoby możliwe jedynie w przypadku powrotu tendencji wzrostowej na rynkach zagranicznych. Oczekiwania na taką hossę związaną ze zbliżającym się początkiem ożywienia gospodarczego w USA są obecnie bardzo silne. Wystarczy powiedzieć, że obliczany dla amerykańskiego rynku przez Investors Intelligence wskaźnik bulls/bears osiągnął w zeszłym tygodniu wartość najwyższą od 2,5 roku. O wymowie tego faktu może świadczyć porównanie z sytuacją z marca. Wtedy ? tuż przed 21-proc. wzrostem DJIA ? wartość tego wskaźnika nastroju analityków ustanowiła 1,5-roczne minimum.

Wojciech Białek

SEB TFI SA