Wczoraj na rynek dotarło kilka istotnych informacji, które będą miały wpływ na dzisiejsze notowania. Po południu opublikowane zostały dane na temat bilansu płatniczego naszego kraju. Wbrew powszechnym obawom o pogorszenie wyników eksportu i wzrost importu, dane okazały się całkiem dobre. Eksport wzrósł nieznacznie w stosunku do maja tego roku, natomiast import spadł, co poprawiło wyniki salda handlowego. Jednak deficyt obrotów bieżących wzrósł w czerwcu do 952 mln USD ze względu na większy transfer zysków za granicę. Być może te wyniki oraz spadkowy trend inflacji skłonią RPP do małej obniżki stóp procentowych w sierpniu. Spadek importu świadczy o słabym popycie wewnętrznym, co z punktu widzenia osiągnięcia celu inflacyjnego przez NBP jest pozytywnym zjawiskiem. Wczoraj także opublikowano raport GUS na temat stanu gospodarki w I półroczu. Według prezesa tej instytucji wzrost gospodarczy w II kwartale tego roku będzie mniejszy niż w I kwartale. Jednak nie jest to informacja zupełnie nowa dla rynku. Już po publikacji wyników produkcji sprzedanej przemysłu za czerwiec (-4.8% w układzie rocznym) wiadomo było, że czeka nas taki scenariusz. Również problemy z odrodzeniem popytu w drugim półroczu w znacznej mierze zawarte są w cenach. Z tego raportu nie wynika czy sytuacja w II półroczu jeszcze się pogorszy. Bo tylko taki przewidywany przez inwestorów scenariusz byłby powodem do kolejnych solidnych spadków. Dzisiaj będzie także dyskontowana sprawa TPSA. I tu tkwi najpoważniejsze zagrożenie dla naszego rynku. Nieskorzystanie przez FT z opcji zakupu akcji naszego narodowego operatora powoduje duże komplikacje dla założonych wpływów prywatyzacyjnych. Uplasowanie części tych akcji na rynku pierwotnym jest trudne, a emisja obligacji zamiennych procesem bardzo czasochłonnym. Ze względu na ten fakt dzisiejsze otwarcie notowań wypadnie dość słabo.
Patryk Chycki
DOM MAKLERSKI BSK S.A.