Dzisiejsza sesja powinna przynieść uspokojenie nastrojów. Po wczorajszej kolejnej przecenie indeks WIG20 znajduje się obecnie na ostatnim technicznym wsparciu. Zdecydowanie gorzej sytuacja przedstawia się na WIG`u, który wczoraj ustanowił nowy dołek. Bardzo podobnie przedstawia się sytuacja na indeksach w USA. Nasdaq balansuje na poziomie 1.940 pkt., stanowiącym dolne ograniczenie tendencji horyzontalnej. Indeks starej gospodarki trzeci raz testuje 10.200 pkt. W tych warunkach utrzymanie WIG20 powyżej 1.120 pkt. będzie bardzo trudne. Sądząc po rotacyjnie zmieniających się liderach spadków determinacja sprzedających jest bardzo duża, mimo niskich poziomów cenowych,. Wczoraj szczególnie ucierpiały: Elektrim, Netia, KGHM i TPSA. Nasuwa się więc pytanie, które spółki będą najmocniej spadały, przy następnej fali wyprzedaży.

Klimat inwestycyjny niestety stale jest fatalny. Publikowane ostatnio raporty w USA wskazują, że spowolnienie gospodarki przesunęło się z 2 kw. na 3 kw. br. Są jednak już opinię, że ożywienia doczekamy się dopiero w 2 półroczu 2002 r. Trzeba jednocześnie wspomnieć, że przy obecnych poziomach cen akcje notowane na Nasdaq mają niemal ten sam poziom wskaźnika C/Z, co w szczycie hossy, w marcu 2000 r.

Podobnie (a może i gorzej) przedstawia się sytuacja w naszym kraju. Coraz częściej ekonomiści i obserwatorzy rynku sądzą, że poprawy nastrojów na warszawskiej giełdzie można oczekiwać dopiero w przyszłym roku. Jeśli rząd nie przedstawi wiarygodnego planu cięć wydatków i jakiejkolwiek szansy realizacji przyszłorocznego budżetu, na obniżkę stóp procentowych nie ma co liczyć. Wczoraj J. Steinhoff zapewniał, że deficyt budżetowy w przyszłym roku nie przekroczy znacząco 4,5% PKB, wobec spodziewanych 3,9% w tym roku. Po ostatnich pesymistycznych przewidywaniach członka RPP Bogusława Grabowskiego, który obawia się 6% deficytu, informacje te uspokoiły rynek.

Mariusz Puchałka

Dom Maklerski BSK S.A.