Czwartek na Wall Street przyniósł kosmetyczną zmianę głównych wskaźników koniunktury giełdowej. Indeks Dow Jones zdobył 5 pkt., osiągając poziom 10,298 pkt., natomiast indeks Nasdaq zanotował piąty z rzędu spadek, tym razem o 3 pkt., kończąc sesję z wartością 1,963 pkt.
Na notowania główny wpływ wywierały wczoraj dane makroekonomiczne. Pierwsze z nich dotyczyły tygodniowego bezrobocia. Ilość złożonych nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych w zeszłym tygodniu wzrosła do 385 tys., w porównaniu z poprzednim odczytem w wysokości 352 tys. W obliczu skali ogłaszanych ostatnio redukcji zatrudnienia dane te nie są najgorsze. Z drugiej jednak strony nie wskazują one na poprawę w gospodarce amerykańskiej. Kolejne dane dotyczyły sprzedaży detalicznej w USA. Raporty największych spółek tego sektora wykazały, że konsumenci odwrócili się od ekskluzywnych domów towarowych i butików w kierunku sieci mniej prestiżowych, ale dużo tańszych sklepów. Pozwala to prognozować spadek popytu konsumenckiego, który będzie miał negatywny wpływ na koniunkturę w stanach. Wprawdzie przeciwdziałać temu ma rządowa strategia luzowania polityki fiskalnej w postaci rozsyłanych zwrotów podatkowych, jednak nie wiadomo czy okaże się ona skuteczna. Pozostałe dane dotyczyły cen importu i eksportu. Spadek tych pierwszych o 1,6 proc. był głownie spowodowany niższymi o 6,1 proc. cenami towarów petrochemicznych. Ceny pozostałych importowanych dóbr spadły o 1 proc. Jeżeli chodzi o ceny eksportu to spadły one o 0,4 proc. Z danych wynika, że wymiana zagraniczna nie wpłynie niekorzystnie na procesy inflacyjne gospodarki amerykańskiej. Z drugiej jednak strony spadek cen eksporterów przyczyni się nieznacznie do zmniejszenia ich przychodów, co przełoży się bezpośrednio na ich rentowność, a ta ostatnio nie wygląda najlepiej. Wszystko to spowodowało, że ogólna reakcja rynku na nowe informacje makroekonomiczne była raczej neutralna.
Podobne nastroje panują obecnie na rynku terminowym. Do ewentualnych zmian mogą przyczynić się podawane dziś wskaźniki dotyczące inflacji w sektorze producentów w lipcu. Prognozuje się, że wskaźnik cen producentów spadnie o 0,3 proc., a po wyłączeniu cen żywności i energii wzrośnie o 0,1 proc. Wydaje się, że bieżące wyprzedanie rynku jest na tyle duże, ze podoła powstrzymać dalsze przeceny akcji. Prawdopodobne jest również spekulacyjne polowanie inwestorów na dołek, co daje nawet szansę na korekcyjne odbicie w górę podczas dzisiejszej sesji.
Opracowanie: Jacek Torowski