Wszystko wskazuje na to, że wtorek na warszawskim parkiecie powinien upłynąć pod dyktando wzrostów. Należy jednak pamiętać, że jesteśmy obecnie najsłabszym rynkiem europejskim i jednym z najsłabszych na świecie. Nie dość, że źle się dzieje na rynku akcji, to w dodatku coraz gorzej wygląda rynek papierów dłużnych, Dla przykładu można wspomnieć tu o zaleceniach ING dla swoich klientów, którzy rekomendują redukcję wszystkich posiadanych polskich aktywów (papiery skarbowe oraz złoty) w obawie przed rychłym kryzysem walutowym.
Dodatkowo coraz więcej się mówi na temat przyszłorocznego deficytu budżetowego. Prognozy są bardzo skrajne, i mówią o deficycie na poziomie 30-90 mld zł. Obecnie trwają prace nad oszacowaniem skali tego problemu, ale wydaje się mało prawdopodobnym, że deficyt będzie zbliżony do tegorocznego. Niepokoją również wypowiedzi członków RPP, którzy nie widzą szans na redukcję stóp w najbliższym czasie, a nawet mówią o podwyżkach.
Mimo, niezbyt optymistycznych wiadomości, uważam, że dzisiejsza sesja powinna przynajmniej rozpocząć się od wzrostów. Jak będzie pod koniec sesji trudno teraz przewidzieć, tym bardziej, że na rynku panuje przekonanie, że każdy wzrost należy wykorzystać do wyprzedania akcji lub otwarcia pozycji krótkich.
Niewątpliwie pomóc wzrostom mogą dzisiejsze zachowanie (oczywiście pozytywne) giełd światowych. Mam nadzieję, że rynek w przeciwieństwie do wczorajszej sesji będzie korelował względem giełd światowych.
Opracowanie: Paweł Rudowicz