Początek tygodnia przyniósł kolejny spadek indeksów. WIG20 przełamał ważny poziom wsparcia, wyznaczony przez lipcowe minimum i zamknął notowania na wysokości 1102 pkt. Jest ona najniższa od grudnia 1998 roku. Utworzyła się przy tym czarna świeca, ale nie wydaje się, by dobrze oddawała ona przebieg notowań. Wszak koniec sesji wypadł na tym samym poziomie, jaki indeks zanotował na jej początku. To pokazuje, że WIG20 przez całą sesję przebywał w konsolidacji, którą ograniczały: od dołu wartość 1103 pkt., a od góry 1110 pkt. Z tego względu można przypuszczać, iż obraz dzisiejszych notowań zależeć będzie od tego, w którą stronę nastąpi wybicie.
Takie zachowanie indeksu w dniu wczorajszym wraz z faktem bardzo niskich obrotów (ostatnio podobną wartość odnotowaliśmy pod koniec października ubiegłego roku) wskazuje dość jednoznacznie na to, że trend spadkowy nie ma już takiej dynamiki, jak w poprzednich dniach, a głównie tygodniach. Trzeba przy tym dodać, że ta informacja nie jest wystarczająca, by myśleć o ustabilizowaniu się sytuacji, nie wspominając już o trwalszym odreagowaniu. Przecież indeksy mogą się w podobny sposób, jak wczoraj obsuwać jeszcze przez następne dni.
Nie bez znaczenia jest też dalsze pogorszenie się sytuacji technicznej indeksów. Jeśli chodzi o WIG20 to z wielu pozytywnych elementów sprzed kilku dni obecnie została już tylko dywergencja na MACD, ale ona utrzymuje się już trzeci tydzień, a indeks jak tracił tak traci nadal. Jeśli więc dywergencja się dalej będzie utrzymywać może mieć ona znaczenie w dłuższym terminie, a nic nie wnosi do bieżącej oceny sytuacji. Chyba najważniejszym sygnałem będzie to, w jakiej sytuacji wzrosną obroty. Czy będzie to miało miejsce na zniżce, czy na wzroście.
W wyniku ostatnich notowań najbliższym oporem jest poziom 1118 pkt. dla WIG20, a w dłuższej perspektywie 1142 pkt., gdzie znajduje się zamknięcie z 8 sierpnia i luka cenowa oraz przebiega linia łącząca szczyty z końca maja i początku sierpnia.
Krzysztof Stępień