To już chyba staje się naszą polską specyfiką, że co pewien czas kondycja budżetu wywołuje kontrowersje. Tym razem jednak sprawa jest poważniejsza niż zwykle, gdyż nie dotyczy tego o ile można będzie oraz o ile ministrowie łaskawie będą chcieli obciąć wydatki, ale tego o ile będą musieli je obciąć. Coraz częściej zaczynamy bowiem słyszeć o zbliżaniu się do granic możliwości bezpiecznego finansowania deficytu budżetowego. Mimo tego, że Polska jest cały czas dobrze postrzegana na tle innych rynków wschodzących, w sytuacji napięć w Argentynie i w Turcji skłonność inwestorów do pozostawania w naszym kraju może szybko zmaleć. Szczególnie jeśli okaże się, że ze względu na nadchodzące wybory nie zostaną dokonane niezbędne (przy realnych założeniach przyszłorocznej dynamiki PKB) cięcia budżetowe. Przykro wyglądają w tym kontekście plany podwyższania podatku akcyzowego i wprowadzenia podatku od towarów importowanych. To trochę tak jakby wysokość wpływów z takich źródeł była kwestią odkręcenia magicznego kurka bardziej niż zwykle, z pominięciem takich aspektów jak na przykład elastyczność popytu czy przemyt.
Nieco optymizmu może wnosić pogłoska o zaoferowaniu przez France Telecom ceny 20 złotych za akcje Telekomunikacji Polskiej SA. Może to dać rynkowi chwilę oddechu i przynieść ożywienie z jakim dzisiaj mieliśmy do czynienia, jednak utrzymujący się niski poziom obrotów raczej nie potwierdza pozytywnej wymowy wtorkowej sesji. Poza tym mimo oczywistej różnicy w stosunku do ostatnich notowań, zaoferowana cena akcji TP SA jest mniej więcej dwukrotnie niższa od pierwotnie kalkulowanej. Zatem trudno będzie uznać tę transakcję za sukces prywatyzacyjny.
Maciej Czajkowski DM BOŚ SA.