Wydawać by się mogło, że po tak drastycznym spadku, każdej giełdzie należy się odbicie, owszem ale nie dotyczy to warszawskiego parkietu. Trudno jednoznacznie powiedzieć jaki przebieg będzie miała dzisiejsza sesja. Atmosfera jest fatalna, i to nie skłania do zakupów. Jednak wystarczy wspomnieć o wtorkowej sesji (kiedy jeden impuls dał silne wzrosty), a wszystko może się odwrócić.
Ostatnim sesjom towarzyszą bardzo małe obroty, co może świadczyć o totalnym wyprzedaniu rynku. Nie dziwi fakt, że kapitał zagraniczny jest nieobecny na naszym rynku, a Ci którzy jeszcze nie zdążyli się wyprzedać czynią to teraz. I to na całej szerokości rynku kapitałowego.
Jedynym plusem jest stopniowy spadek wskaźnika inflacji. W lipcu mieliśmy deflacje, czyli spadek o 0,3%,
a rok do roku 5,2%. Gdyby nie problemy budżetu, moglibyśmy być pewni, że RPP na najbliższym posiedzeniu obniży po raz kolejny podstawowe stopy procentowe, a tak taki ruch jest raczej niemożliwy.
Dzisiejsze dane w USA, są dość ważne. O 14.30 rynek otrzyma informację o deficycie handlowym w USA. Oczekuje się spadku z 28,3 mld $ do 29,5 mld, natomiast o 16.00 zostanie podany indeks zaufania Uniwersytetu Michigan. Oczekuje się spadku z 92,4 do 92.