Od wczoraj w centrum uwagi krajowych rynków finansowych ponownie znalazła się sprawa budżetu i kondycji finansów państwa. Wyniki prac zespołu ekspertów nie dają podstaw do optymizmu. Praktycznie potwierdziły się wyliczenia ministra finansów, jednak były one na tyle dramatyczne, że rynek ponownie ogarnął sceptycyzm. Wynika on głównie z faktu, że cięcia wydatków są konieczne, a poszczególni ministrowie uważają, że w ich resortach jest to niemożliwe (po prostu nie ma czego ciąć). Podsumowując trudno sobie wyobrazić, jak rząd poradzi sobie z załataniem ogromnej dziury budżetowej. Poradzić sobie jednak będzie musiał. W obliczu takiej niepewności trudno będzie o klimat do wzrostów, a nawet stabilizacji na GPW.
Wczorajsza sesja w USA nie powinna mieć wpływu na dzisiejsze notowania w Warszawie (mamy ją w cenach). Istotne będzie to, jaki poziom osiągnie publikowany dziś w stanach wskaźnik zaufania konsumentów, nasz parkiet zdyskontuje to jednak jutro. Dane napłyną bowiem o 16:00 naszego czasu.
Na dzisiejszej sesji oczekuję dość słabego rozpoczęcia notowań z uwagi na duże zamieszanie medialne w związku ze sprawą budżetu. Wraz z upływem czasu powinno być jednak lepiej. Ewentualna poprawa zależeć jednak będzie w dużym stopniu od klimatu inwestycyjnego na giełdach europejskich oraz kontraktach na amerykańskie indeksy.
Średnioterminowo wciąż nie ma podstaw do optymizmu. Warto obserwować rynek pieniężny. Wczoraj jeden z zachodnich banków zarekomendował swoim klientom zamianę polskich euroobligacji na euroobligacje węgierskie.
Patryk Chycki