Z powodu opóźnienia rozpoczęcia konferencji prasowej po posiedzeniu rządu nie wyjaśniła się jeszcze ostatecznie sprawa dymisji ministra Bauca. Dlatego trudno już dziś ocenić skalę reakcji rynku na tą informację. Nie wiadomo, czy została ona już zdyskontowana do końca. To tworzy dodatkowy element niepewności. Biorąc pod uwagę samą skalę spadku nie można być zaniepokojonym, gdyż WIG20 znajduje się w pobliżu 1118 pkt., czyli dopiero co przełamanego oporu, który teraz powinien ograniczać spadki. Zamknięcie wyraźnie poniżej tej wartości można będzie traktować jako sygnał ostrzegawczy przed ponownym testowaniem sierpniowego dołka. Martwi fakt wzrostu obrotów w porównaniu z wczorajszymi notowaniami, gdyż miało to miejsce na spadku. Generalnie pozostają one na niskim poziomie, choć pierwszy raz od 16 sierpnia przekroczyły 120 mln zł.

Na pewno rozgrywki wokół ministra Bauca nie służą rynkowi i jest to zła informacja. Głównie dlatego, że opóźni prace nad przyszłorocznym budżetem i odsunie w czasie ostateczne rozstrzygnięcia. Wiele będzie zależeć od tego, jak długo będzie trwał stan niepewności co do następcy Bauca i kto będzie jego następcą.

Drugim czynnikiem oddziałującym na rynek jest sytuacja na zagranicznych giełdach. Dlatego ważny będzie przebieg sesji w USA. Z jednej strony nie zostały wczoraj zaprzeczone pozytywne wrażenia z piątkowych sesji, ale też tamtejsze rynki nie poprawiły swojej sytuacji. Dziś zaczęły od spadków, które wynoszą w przypadku obu amerykańskich giełd przekraczają nieznacznie 0,5%.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu