Początek nowego tygodnia nie powinien być najgorszy. Brak sesji w USA powinien pomóc naszym bykom.
Mimo słabego zakończenia sesji na giełdzie amerykańskiej, a także sporego spadku w Japonii (ostrzeżenie o zyskach Hitachi i obawa o zyski innych spółek) oraz w Hong Kongu (wzrost PKB w II kwartale o 0,5% wobec oczekiwanych 1,4%), nie spodziewam się dziś przecen na naszym rynku. Zresztą mamy przecież w ostatnich dniach jeden z najsilniejszy rynków światowych - oczywiście nie wynika to z kondycji naszej gospodarki ale z braku agresywnej podaży.
W piątek NBP podało dane dotyczące deficytu obrotów bieżących: Wbrew oczekiwaniom specjalistów wyniósł on niespełna 300 mln.$. Był to wynik zdecydowanie lepszy od oczekiwań.
Niepokoi trochę wypowiedź Pana Grabowskiego, który uważa, że sierpniowa obniżka była ostatnią w tym roku, a w niedalekiej przyszłości możliwy jest powrót do tendencji wzrostów stóp (oczywiście wszystko zależy od stanu finansów państwa).
Reasumując sądzę, że indeksy wzrosną dziś w okolicach 1-1,5%, i będą korelowały z giełdami europejskimi.