Początek nowego tygodnia na GPW powinien okazać się korzystny dla posiadaczy akcji. Należy spodziewać się umiarkowanych wzrostów co najmniej na początku sesji.
Optymistycznie należy ocenić piątkowe dane makro na temat deficytu na rachunku obrotów bieżących. Spadek deficytu do około 5% w relacji z PKB (prognozy G. Wójtowicza z RPP) to naprawdę dobry wynik. Poprawa lipcowego deficytu spowodowana została w dużym stopniu wzrostem dochodów z niesklasyfikowanych obrotów oraz słabym importem.
Trudno ocenić natomiast jak na nastroje warszawskich inwestorów wpłynie finał piątkowych notowań w USA. Sesja zakończona delikatnymi wzrostami niewiele wyjaśnia, tym bardziej, że zanotowano mały obrót. Korzystnie oceniam natomiast fakt, że dziś z uwagi na święto, giełdy w USA nie pracują. W obliczu ostatniej słabej koniunktury na tamtejszych rynkach oznacza to po prostu odsunięcie zagrożenia.
Pomimo wyżej wskazanych okoliczności należy dostrzegać również informacje niekorzystne. Do takich zaliczam dzisiejsze znaczne spadki na giełdach azjatyckich. Wprawdzie wywołały je głównie czynniki lokalne, jednak indeks Nikkei osiągnął nowe dno. Pesymistycznie nastrajają również dane o wartości wskaźnika wyprzedzającego koniunktury, który informuje o przyszłych tendencjach w polskiej gospodarce. Spadł on w lipcu o 0,6 pkt. Od początku roku mieliśmy wprawdzie do czynienia ze stabilizacją wskaźnika, jednak jest jeszcze za wcześnie aby mówić o odwróceniu niekorzystnych tendencji w gospodarce. Z ośmiu jego komponentów pięć pogorszyło się, dwa poprawiły, a jeden pozostał bez zmian. Niekorzystnie należy ocenić zwłaszcza spadek zamówień w przemyśle.
Podsumowując uważam, że więcej informacji przemawia za kontynuacją krótkoterminowych wzrostów na dzisiejszej sesji.