W piątek na Wall Street nastąpiło lekkie uspokojenie, co pozwoliło na nieznaczne wzrosty kursów większości akcji. Indeks Dow Jones zyskał 30 pkt., zamykając się na poziomie 9,949 pkt., natomiast indeks Nasdaq odrobił 13 pkt., osiągając wartość 1,804 pkt.
Poprawę nastrojów wywołały głównie lepsze od oczekiwań dane makroekonomiczne. Zgodnie z nimi zamówienia fabryczne w lipcu wzrosły o 0,1 proc., przy prognozach zakładających ich spadek. Zaskoczenie wywołał również sierpniowy wzrost optymizmu menedżerów z okręgu Chicago do 43,5 proc., w porównaniu z lipcowym na poziomie 38 proc. Po tak dobrych doniesieniach inwestorzy z zimną krwią przyjęli nieco gorsze dane o nastrojach konsumentów, wskazujące na ich spadek do 91.5 pkt. z 93.5 pkt.
Obecna sytuacja nie uległa jednak znaczącej zmianie. Wprawdzie dane wskazują na możliwość poprawy w sektorze produkcyjnym, jednak równocześnie obnażają osłabiający się popyt konsumencki, który dotychczas bronił gospodarkę amerykańską przed popadnięciem w recesję. Brak również przesłanek mogących wpłynąć pozytywnie na konsumentów. Korzystne oddziaływanie obniżek stóp procentowych i zwrotów podatkowych słabnie w obliczu skali redukcji zatrudnienia amerykańskich przedsiębiorstw, dążących do poprawy rentowności. Negatywnie nastraja inwestorów również kończący się IIIQ, czyli zbliżający się kolejny okres ostrzeżeń spółek o ich wynikach finansowych.
W dniu dzisiejszym nie odbędzie się sesja na Wall Street. Najbliższe dane makro poznamy we wtorek. Będą nimi lipcowe wydatki budowlane i sierpniowy wskaźnik optymizmu menedżerów. Oczy rynku skupione będą przede wszystkim na tych drugich, które zrewidują pozytywne doniesienia z regionu Chicago. Ponieważ dane te będą ogłaszane jeszcze przed sesją, to one będą miały przeważający wpływ na wtorkowe notowania kursów akcji w USA. Jeżeli ich wymowa będzie negatywna lub neutralna, to pozostałe czynniki sprawiają, że bardziej prawdopodobne od wzrostów wydają się dalsze spadki indeksów.
Opracowanie: Jacek Torowski