Inwestorzy kolejny tydzień mogą zaliczyć do udanych. Wzrosty na warszawskim parkiecie dotyczyły przede wszystkim spółek o największej kapitalizacji. Indeks blue chips - WIG20, pomimo piątkowego ponad dwuprocentowego spadku, w przeciągu tygodnia zwiększył swoja wartość o blisko 3%, zbliżając się na sesji czwartkowej do poziomu 1200 pkt. (ostatni taki poziom indeks notował na początku sierpnia).

Wzrosty te znacznie kontrastują z sytuacją na parkietach zarówno Eurolandu, jak i Stanów Zjednoczonych. Dlatego warto się zastanowić co jest powodem takiego rozwoju sytuacji na krajowym parkiecie. Można przedstawić dwie teorie. Po pierwsze, jest wielce prawdopodobne, że zakupów dokonują rodzime fundusze emerytalne. Składki, które wpłynęły z ZUS są teraz lokowane na rynku kapitałowym. Dodatkowo jest więcej niż możliwe, że fundusze te starają się utrzymać kursy akcji na stosunkowo wysokim poziomie, by wrześniowe podsumowanie ich działalności nie wyszło zbyt negatywnie. Choć piątkowe ochłodzenie może wskazywać, że nie będą one starały się robić tego za wszelką cenę.

Drugim wytłumaczeniem tej sytuacji może być popularna ostatnio koncepcja, że inwestowanie na warszawskim parkiecie rozpoczął kapitał zachodni. Panująca niedawno bessa, brak poprawy koniunktury w Warszawie przy wzrostach na rynkach zagranicznych przyczynił się do zachęcenia tamtejszych inwestorów do rozpoczęcia lokowania kapitału na naszym parkiecie i wywołania obecnej mini-hossy.

Niestety, oba warianty nie zwiastują niczego dobrego drobnym, krajowym inwestorom. Szczególnie jeśli inwestują na rynku kapitałowym w horyzoncie co najmniej średnioterminowym. W pierwszym przypadku trudno liczyć na dalsze podtrzymywanie kursów przez fundusze emerytalne po zakończeniu się września. W drugim natomiast - można się obawiać, że tak jak szybko spekulacyjny kapitał zagraniczny rozpoczął inwestowanie w Polsce, tak samo szybko (i tak samo wywołując gwałtowne wahania cen) może ją opuścić. Warto także podkreślić, że przecież sytuacja makroekonomiczna kraju w ostatnim czasie ani trochę się nie poprawiła.

Mariusz Łada DM BOŚ SA.