Piątkowa sesja przyniosła dalsze pogłębienie spadków głównych indeksów. Po słabym otwarciu nastąpiła wprawdzie próba uspokojenia nastrojów, a indeksy zyskiwały na wartości, jednak nieustająca presja sprzedających doprowadziła ostatecznie indeks Dow Jones do poziomu 9.605 pkt., co oznacza spadek o -2,39%. Nieco mniej stracił Nasdaq, bo -1,05%, co przełożyło się na osiągnięcie poziomu 1.687 pkt. Indeks Standard&Poor?s pokonał psychologiczną wartość 1.100 pkt. i znalazł się poniżej lokalnego dna z 4 kwietnia br. Główny wpływ na przebieg sesji miały publikowane niekorzystne dane makroekonomiczne.
Jak wynika z raportu Departamentu Pracy, w sierpniu stopa bezrobocia wzrosła z poziomu 4,5 do 4,9%, podczas gdy oczekiwania wynosiły 4,6%. W ostatnim miesiącu firmy zwolniły ponad 100 tys. osób, a w całym roku zlikwidowano ponad 1milion stanowisk pracy. Bezrobocie zwiększają również postępujące procesy konsolidacyjne. Zapowiadana ostatnio fuzja Hewlett-Packard i Compaq pociągnie za sobą zwolnienie 10 tys. osób. Wcześniej w tym roku Compaq zwolnił 8,5 tys. osób, natomiast Hewlett-Packard 9 tys. osób.
Ekonomiści obawiają się, że duże bezrobocie może niekorzystnie wpłynąć na postawy konsumentów, których wydatki w znaczący sposób podtrzymują gospodarkę (2/3 PKB). Nie tak dawno publikowany był wskaźnik nastroju konsumentów Consument Confidence, który kolejny raz zanotował spadek. Statystyki wykazują również zmniejszoną skłonność do wydawania pieniędzy przez amerykańskie rodziny.
Ponadto podano również stan zapasów w przemyśle, który w lipcu niespodziewanie obniżył się o 0,7% (spodziewano się spadku o 0,2%). Natomiast znany ze swych optymistycznych wypowiedzi, sekretarz stanu w sobotę powiedział, że nie jest zaskoczony poziomem bezrobocia. Według niego gospodarka jest na drodze do przyśpieszenia wzrostu gospodarczego.
Mariusz Puchałka