Ostatni dzień ubiegłego tygodnia ukazał słabość amerykańskiej gospodarki. Stopa bezrobocia wzrosła w sierpniu do 4,9 proc., w porównaniu w lipcową na poziomie 4,5 proc. Wiadomość ta zaskoczyła całkowicie rynek, który oczekiwał wartości równej 4,6 proc. Równocześnie okazało się, że zatrudnienie z wyłączeniem sektora rolniczego spadło w zeszłym miesiącu o 113 tys., przy prognozach spadku na poziomie jedynie 33 tys. Zgodnie z szacunkami natomiast kształtowało się wynagrodzenie godzinne w sierpniu, odnotowując wzrost o 0,3 proc.
W odpowiedzi na dane rynek zanotował dotkliwe spadki większości kursów akcji. Indeks Dow Jones stracił 235 pkt., zamykając się na poziomie 9,606 pkt., natomiast indeks Nasdaq spadł o 18 pkt., do wartości 1,688 pkt. Warto w tym miejscy zauważyć, że duży udział w ograniczaniu deprecjacji kursów walorów z sektora nowych technologii miała spółka Intel, która podtrzymała swoje wcześniejsze prognozy zysku w bieżącym kwartał.
Obecnie na rynku brak przesłanek do poprawy nastrojów. Rosną natomiast obawy o popyt konsumencki. Powszechne zwolnienia i spowolnienie rozwoju gospodarczego w USA znalazło swoje odbicie w zmianie dotychczasowego zachowania Amerykanów. Będąc pod presją pogarszających się warunków na rynku pracy, nie są oni już tak bardzo skorzy do zakupów i zaciągania nowych kredytów. Sytuację tą najlepiej obrazują rozsyłane zwroty podatkowe. Dawniej zostałyby one zapewne przeznaczone na bieżącą konsumpcje, jednak w obecnej sytuacji tak się nie dzieje. Szacunki odnośnie lipca wskazują, że Amerykanie obawiając się ewentualnego kryzysu, wolą się zabezpieczyć spłacając część swojego zadłużenia kredytowego. Jeżeli prognozy się sprawdzą to w lipcu po raz pierwszy od 1997 roku zanotowany zostanie spadek zadłużenia z tytułu kredytów konsumenckich. Tego typu zachowania, choć racjonalne z punktu widzenia jednostki, nie sprzyjają pobudzeniu amerykańskiej gospodarki. Sytuacja jest o tyle groźna, że wyczerpano już praktycznie mechanizmy, mogące pozytywnie stymulować popyt ze strony konsumentów. Owszem, pozostaje dalsze luzowanie polityki pieniężnej przez FED, jednak nie należy przeceniać tego instrumentu.
Ze względu na powyższe obawy o stan koniunktury za oceanem, oczy inwestorów będą obecnie skierowane na konsumentów. Najważniejsze dane z tego sektora otrzymamy w piątek, kiedy to ogłoszone zostaną dane o sprzedaży detalicznej i optymizmie konsumentów. W dniu dzisiejszym natomiast poznamy dokładna wartość kredytów konsumenckich w lipcu. Nie należy również zapominać o wpływie jaki na rynek już wywierają zapowiadane na czwartek wyniki finansowe spółki Oracle. Rynek oczekuje EPS dla tej firmy na poziomie $ 0,08 i oby się nie zawiódł, gdyż jest to na razie jedna z nielicznych zbliżających się pozytywnych wiadomości.
Bieżące nastroje na rynku terminowym są neutralne. Ostatnie spadki doprowadziły jednak do poważnego wyprzedania rynku, co daje duże szanse dla korekty wzrostowej. Ponadto duża liczba danych makro ogłaszanych w najbliższych dniach i wyniki Oracle, mogą skłonić do spekulacyjnych zakupów graczy akceptujących duże ryzyko przy zawieraniu transakcji.