Nie zmienia się obraz dzisiejszych notowań, które przebiegają pod znakiem znacznego pogłębienia korekty. Niedźwiedzie po przełamaniu wsparcia na poziomie połowy wysokiej białej świecy z ubiegłej środy sprowadziły WIG20 do podstawy tej świecy, więc do 1142 pkt. To oznacza zniesienie 32,8% trwającego od połowy sierpnia impulsu wzrostowego. Zobaczymy więc, czy ten poziom zadziała jako wsparcie, co pozwoliłoby określić, jaką siłą dysponują obecnie niedźwiedzie. Obrona pierwszego ze zniesień byłaby niewątpliwie korzystną okolicznością dla możliwości kontynuacji wzrostowej korekty i sugerowałaby znaczny potencjał wzrostowy rynku. Ale na rozstrzygnięcie tej kwestii przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Dynamika zniżek przybrała też na sile na europejskich giełdach, gdzie spadki w przypadku CAC i DAX przekroczyły 3%. FTSE traci 2,7%. Na tym tle 2,3% zniżki nie jest złym wynikiem. Ale rzecz nie w porównaniach, a w próbie oceny kondycji naszego rynku w drugim dniu spadków. Wydaje się, że nie ma na razie powodów do niepokoju, a trwającą korektę można traktować jako naturalny ruch po serii wzrostowych sesji. Na jej wtórny charakter względem impulsu wzrostowego wskazuje istotny spadek obrotów. Był on już zauważalny w piątek (obroty spadły o 30%) i widać to dziś. Po prawie trzech godzinach notowań obróciły się akcje za 60 mln zł, czyli za tyle, co w pierwszych dwóch godzinach piątkowej sesji.

Na amerykańskich rynkach czeka nas interesująca sesja z tego względu, że Nasdaq100 i S&P500 dotarły do poziomu wiosennych minimów i nieznacznie je przekroczyły. Zobaczymy, czy byki podejmą próbę obrony tych poziomów, czy poddadzą się bez walki. Piątkowe notowania Nasdaq100 można uznać za ruch powrotny do przełamanego wsparcia, więc jeśli dziś indeks ten spadnie, to można przypuszczać, iż również w przypadku samego Nasdaq dojdzie do przełamania kwietniowego dołka.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu