Przebieg środowej sesji, szczególnie na początku notowań, przypominał wskazania elektrokardiografu. Niepewność co do głębokości spadków powodowała, że rynek nagle zmieniał kierunek. Początkowe głębokie spadki zostały silnie odreagowane - WIG20 w ciągu kilkunastu minut wzrósł z poziomu 1074 pkt. o ponad 25 punktów. Następnie równie szybko powrócił strach i sprowadził notowania głównego indeksu do poziomu 1067 punktów. W końcu jednak chłodna kalkulacja zaczęła brać górę nad emocjami i wyceny wielu papierów zaczęły powracać do poziomów sprzed katastrofy. Akcje Netii z poziomu 5,2 wzrosły do 5,75 zł, a TPSA podniosła się z 10,90 PLN na 11,55 PLN. W tej chwili oczywiście łatwo jest powiedzieć, że reakcje były paniczne, przesadzone i można było się spodziewać dużo lepszego zamknięcia, jednak w najgorszych momentach nikt nie był pewien, który poziom zatrzyma pędzące niedźwiedzie. Mimo wszystko minimum dzisiejszej sesji okazało się być dosyć przewidywalne - wystąpiło mniej więcej w połowie białej świecy z 20 sierpnia bieżącego roku. Tego dnia zanotowano najniższe otwarcie w obecnym trendzie spadkowym. Tego samego dnia zaczęła się również trwająca niemal trzy tygodnie korekta wzrostowa. O ile dalsze notowania przyniosą wzrosty (niekoniecznie od razu, ale po okresie konsolidacji) można będzie powiedzieć, że mamy do czynienia z formacją podwójnego dna. Tym samym zrealizowany został ruch, na który czekali wszyscy, którzy nie do końca wierzyli, lub rozumieli przedłużające się do niedawna wzrosty.

Maciej Czajkowski DM BOŚ SA.