Finał tego wyjątkowego tygodnia na GPW nie powinien wnieść większych zmian do całościowego obrazu rynku. Oczekuję, że podobnie jak wczoraj główne indeksy w niewielkim stopniu zmienią wartość, a obroty pozostaną niskie. Lekkiej presji sprzedających można oczekiwać pod koniec sesji, ryzyko pozostania z akcjami na weekend jest bowiem duże. Wiele zależeć jednak będzie od sytuacji w Eurolandzie, a potem od danych makro z USA (m.in. PPI, poziom sprzedaży detalicznej i produkcji w sierpniu).
Otoczenie informacyjne nie zachęca do inwestycji giełdowych. Obecnie rynki wyraźnie wyczekują na wznowienie notowań przez giełdy amerykańskie oraz ich reakcji na ostatnie wydarzenia. Wiemy już, że w USA handel rozpocznie się w poniedziałek.
Trudno nie zauważyć, że komplikuje się sytuacja na emerging markets. Wczoraj silnie spadły indeksy w Turcji, Brazylii i Argentynie, dziś na dalekim wschodzie. Relatywnie spokojnie jest natomiast na parkietach Eurolandu. Może to zastanawiać w kontekście opublikowanych wczoraj danych makro z gospodarki amerykańskiej. Gorsze od oczekiwań dane z rynku pracy i przede wszystkim spadek wskaźnika zaufania konsumentów (nie uwzględniał wtorkowych wydarzeń) to złe informacje.
Podsumowując spodziewam się niewielkiej aktywności inwestorów i wyczekiwania na rozpoczęcie handlu za oceanem. Dopiero reakcja NYSE i Nasdaq zdeterminuje przyszłotygodniową koniunkturę na giełdach.
Patryk Chycki