Przebieg wydarzeń na warszawskim parkiecie w mijającym tygodniu uzależniony był od dramatycznych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. Nikogo jednak ta sytuacja nie dziwi. Dziwi natomiast samo wydarzenie, które całkowicie zmieniło sposób patrzenia na świat. Spojrzenie ekonomiczne wydaje się w tym momencie mocno nie na miejscu, jednak posiadacze papierów wartościowych i w ten sposób muszą spojrzeć na wtorkowe wydarzenia.

Sytuacja na parkietach przebiega w rytm napływających z całego świata wiadomości. Także na sesji piątkowej doszło do kontynuacji wydarzeń rozpoczętych za oceanem - 3 minuty przerwy w notowaniach, obawa przed ewentualnym zmasowanym atakiem Amerykanów. Każda informacja powoduje od razu falę obaw, a dalsze dementowanie tych informacji przyczynia się jedynie do nieznacznego odreagowania wcześniejszych spadków.

Inwestorzy powoli zaczynają się obawiać jak rozpoczną się notowania na parkietach za oceanem po tej długiej przerwie. Dopiero w poniedziałkowe popołudnie wyjaśni się jak amerykańscy inwestorzy odebrali wydarzenia minionego tygodnia. I właśnie w obawie o to jak rozpoczną się notowania w Stanach Zjednoczonych, inwestorzy przystąpili do zamykania pozycji.

Dlatego też w najbliższym czasie ani sytuacja techniczna (która, nota bene, wcale nie jest taka dobra), ani wydarzenia w krajowym otoczeniu (kampania wyborcza została całkowicie przysłonięta przez obrazy napływające ze Stanów, co z resztą nikogo przecież nie dziwi) nie będzie miała większych wpływów. Jedynie reakcja największego światowego parkietu oraz napływające informacje o dalszym przebiegu tej wojny XXI wieku (jak mawiają niektórzy komentatorzy wydarzeń) będą absorbować uwagę inwestorów całego świata i wpływać na dalszy rozwój sytuacji.

Mariusz Łada DM BOŚ SA.