Po wznowieniu notowań na amerykańskich giełdach cudu nie było. Zamknięcie rynków można oceniać na wiele sposobów, ale chyba skala spadków nie odbiegała od średniego poziomu oczekiwań. Tak więc jeden z elementów ryzyka związany z parkietami w USA ustąpił. Była to niepewność dotycząca zachowań inwestorów na pierwszej sesji po długiej przerwie. Ale to w zasadzie nie wyjaśniło wiele. Równie ważne będzie, jakie będą reakcje inwestorów na następnych sesjach. To da odpowiedź na pytanie, czy uwierzą oni, że banki centralne są zdeterminowane ożywić światową gospodarkę i ocenią, jakie są na to szanse. Wczorajsza akcja obniżek stóp była jednoznacznym sygnałem, iż przy malejącej presji inflacyjnej, banki centralne stawiają na stymulowanie popytu.
Nasz rynek wypadł wczoraj blado na tle innych giełd europejskich. Wielkość zniżki była większa, niż w Europie, a WIG20 wybił się poniżej sierpniowego dołka, choć trzeba zwrócić uwagę na to, że obroty temu towarzyszące były niewielkie. Ale tak, czy inaczej poziom 1062 pkt. jest teraz oporem i od tego, czy uda się szybko, a nawet dziś, wrócić powyżej niego będzie zależeć przebieg notowań na kolejnych sesjach.
WIG20 otworzył się na poziomie 1043 pkt. i zdołał wzrosnąć do 1050 pkt., by zaraz potem powrócić do 1040 pkt. Nie ma więc na razie powodu, by traktować dzisiejszą sesję inaczej, jak w kategorii ruchu powrotnego do przełamanego wsparcia przy 1062 pkt. Taka teza jest na obecną chwilę prawdopodobna także ze względu na niewielkie obroty, które wynoszą około 20 mln zł. To nawet nieco mniej, niż na wczorajszej sesji, kiedy to obroty również były niewielkie. To potwierdza, że rynek nadal żyje w niepewności o dalszy rozwój wypadków na giełdach w USA i dlatego inwestorzy powstrzymują się z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu