Trzeba przyznać, iż czwartkowe notowania prawie w całości zanegowały pozytywne wrażenie, jakie pozostawiły po sobie poprzednie notowania. Było to związane z powrotem poniżej poziomu 1062 pkt. i zbliżeniem się do poprzedniego dołka przy 1041 pkt. To potwierdza, że rynki są w obecnej chwili bardzo rozchwiane, a sygnały z nich dochodzące mają ograniczoną wartość prognostyczną. Taka sytuacja to bez wątpienia wynik zamieszania w Ameryce i kondycji tamtejszych rynków po wznowieniu notowań. Seria silnych spadków robi wrażenie nie tylko na naszych inwestorach, ale przede wszystkim na tych z największych rynków w Europie. Czwarty z rzędu spadek w USA i zniżki kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy spowodowały dramatyczną przecenę na początku sesji w Paryżu i Frankfurcie. W pewnej chwili te rynki traciły po 7%, tylko nieco mniej spada FTSE. Obecnie zniżki przekraczają 5%.

Rano zostały też opublikowane dane GUS o wzroście naszego PKB w II kwartale. Wyniósł on 0,9%, czyli mniej od prognoz analityków, mówiących o 1,4%. To dodatkowo pogorszyło atmosferę na otwarciu rynku. Do tego doszła informacja o odmowie Nafty Polskiej sprzedaży pakietu akcji PKN, co może zostać negatywnie przez rynek i zachęci inwestorów, kupujących te walory w ostatnich dniach w nadziei na wejście inwestora strategicznego, do ich wyprzedaży.

W reakcji na te informacje WIG20 zniżkuje o 3% do 1014 pkt. To oznacza, że niedźwiedzie już na wstępie rozprawiły się z poprzednim minimum z poniedziałku i śmiało zmierzają do 1004 pkt., gdzie znajduje się tygodniowy dołek z października 1998 r. Obroty pozostają na podobnym poziomie, jak w dniu wczorajszym i nie przekroczyły 25 mln zł. Z tego 30% przypada na akcje TP.S.A.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu