Niewiele zmienił się obraz naszego rynku po wczorajszej sesji. Na tle zagranicznych giełd wypadliśmy bardzo blado, co po części można przypisać rozczarowującemu wynikowi wyborów. Zamiast silnego rządu zdeterminowanego reformować finanse państwa od pierwszych godzin urzędowania mamy perspektywę rządu mniejszościowego albo koalicyjnego z egzotycznym partnerem. Uwzględniając zapisy konstytucyjne, dające możliwość zmiany ustaw w Senacie i potrzebną większość do odrzucenia tych poprawek w Sejmie wydaje się, że rząd mniejszościowy SLD przy zdecydowanej większości w Senacie może być dobrym rozwiązaniem, lecz czy w takim gabinecie będzie chciał uczestniczyć Belka. To on jest najbardziej oczekiwany przez rynki i na pewno jego odmowa zostałaby źle przez nie odebrana.
Drugim determinantem obecnej sytuacji na naszym parkiecie są notowania na światowych giełdach. Wczorajsze zwyżki jak najbardziej dają nadzieję na to, że nie był to jednodniowy zryw. DAX, CAC, FTSE i DJIA wybiły się powyżej połowy ostatnich czarnych świec, Nasdaq otworzył się na wysokości piątkowego maksimum i utworzył białą świecę. To daje nadzieję na kontynuację ruchu powrotnego w kierunku wiosennych dołków. Dziś na amerykański rynek napłyną pierwsze po zamachach terrorystycznych dane o nastrojach konsumenckich. Zauważalny jest silny spadek oczekiwań co do wielkości tego wskaźnika. Czy wobec tego jest szansa na pozytywne zaskoczenie? Jeśli go nie będzie to znaczy, że ataki wywarły bardzo silny wpływ na zachowania konsumentów i skłoniły ich do przewartościowania swoich zachowań w obliczu recesji. To tylko pogłębi procesy spowolnienia gospodarczego.
Początek sesji w Europie przebiega pod znakiem spadków w reakcji na zniżkę kontraktów na indeksy z USA. Nie zmieniła tego informacja, że wydatki konsumenckie we Francji w sierpniu były wyższe od oczekiwań i wzrosły o 0,6%, licząc miesiąc do miesiąca. Analitycy spodziewali się, że wydatki się nie zmienią.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu