Cały dzień zajęło WIG20, by powrócić do poziomu dziennego maksimum, odnotowanego w pierwszej godzinie notowań. Pomimo bardzo dobrych nastrojów na europejskich giełdach, szczególnie we Frankfurcie, indeks przez pewien czas nieznacznie obniżał swoją wartość, potem podążał w bok, by dopiero około 14.30 zdecydować się na wyraźny ruch w górę, który z powrotem doprowadził go do 1016 pkt. Od tego, czy zamknięcie wypadnie powyżej, czy poniżej tej wartości będzie zależeć ostateczna ocena dzisiejszej sesji.

Wzrosty na początku notowań w USA dają szansę, że rynek jednak wybije się powyżej, co będzie równoznaczne z przełamaniem pierwszego krótkoterminowego oporu, wynikającego z położenia świec z ubiegłego piątku i poniedziałku. Połowa piątkowego korpusu znajduje się dokładnie na wysokości poniedziałkowego otwarcia. Możliwe jest też, że notowania zakończą się podobnie, jak wczoraj, kiedy to z tych samych świec wynikał prawie identyczny opór i zamknięcie wypadło dokładnie na jego wysokości.

Jednak w takiej sytuacji trudno będzie mówić o tym, że z przebiegu sesji wynikać będzie kontynuacja wzrostowego odreagowania i odsunięcie zagrożenia szybkiego powrotu spadków na rynek. Będzie można jedynie powiedzieć, że sesja podtrzymuje na to szansę, ale tego nie przesądza. Zdecydowanie niepokojącym sygnałem jest niewielka szerokość wzrostowego rynku, zwłaszcza w gronie spółek, wchodzących w skład WIG20. Kilka z nich ustanowiła nowe historyczne minima (Netia, Orbis).

Dzisiejsza sesja była też świadectwem, że inwestorzy zdają się nieco zapominać o wynikach wyborów, a raczej ostrożnie poddają się atmosferze z rynków światowych. A ta od początku tygodnia jest zdecydowanie lepsza. Oczywiście nie możemy tu mówić o czymś innym, jak odreagowaniu bardzo silnych spadków. W przypadku giełd amerykańskich można to wiązać z wykonywaniem ruchu powrotnego do wiosennych dołków.

Nasdaq i DJIA początkowy wzrosły odpowiednio o 0,8% i 0,4%, ale obecnie powróciły do poziomu z wtorkowego zamknięcia. To nie przeszkadza DAX-owi w utrzymaniu blisko 3% zwyżki.