Czwartkowy, ponad 5% wzrost indeksu TechWIG (619.1pkt.), był ostatnim aktem obserwowanej od trzech dni gigantycznej spekulacji, jaka ma miejsce na warszawskim parkiecie. Akt ten, polegał na wywołaniu wrażenia, że rynek może rosnąć bez korekty, a po wywindowaniu kursów do niebotycznych poziomów, rozpoczęła się gwałtowna dystrybucja. Tym samym kapitał spekulacyjny realizuje zyski, a rodzime fundusze i indywidualni inwestorzy zostają z akcjami, które będą sprzedawać po wiele niższych cenach, gdy się okaże, że nie ma już agresywnego popytu. Tym samym najbliższe sesje powinny upłynąć pod znakiem korekty, która może znieść nawet 2/3 poprzedzających ją wzrostów.

Podobne wnioski płyną z analizy wykresu, gdzie powstała gigantyczna formacja spadającej gwiazdy, dodatkowo potwierdzona przez obroty. Jeżeli do tego dodać duże wykupienie rynku, o czym świadczą chociażby szybkie oscylatory, osiągające wartości ostatnio notowane prawie dwa lata temu, w czasie internetowej hossy, to nie ma wątpliwości jaki przebieg będą miały następne sesje. A spadki mogą być równie duże jak wzrosty, zwłaszcza jeżeli słuszne okażą się przedstawione na samym początku spekulacje. Tym samym, całkiem realne wydają się spadki sprowadzające indeks TechWIG do środowej luki hossy, czyli strefa 540?550pkt., która na chwilę obecną jawi się jako najpoważniejsze wsparcie. Dopiero po jego przetestowaniu rynek może ruszyC ponownie do góry.

Marcin R. Kiepas