Obecnie mamy do czynienia z dość umiarkowaną korektą ostatnich wzrostów. Większość inwestorów stara się na pewno odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kursy będą nadal kontynuowały bardzo silne wzrosty czy raczej po raz kolejny okaże się, że mieliśmy do czynienia z krótkotrwałą korektą wzrostową. Wygląda na to, że wprost gigantyczne obroty podczas wzrostowych sesji powinny nas przekonać do tego, że indeks nie powinien wrócić do poziomów ok. 1.000 punktów, a raczej dość silnie opierać się granicy co najmniej 1.100 punktów. Powinien za tym przemawiać argument, że każdy silny spadek notowań będzie ponownie dawał sygnał do poważnych zakupów. Z drugiej jednak strony nie zanosi się na to, żeby indeks był w stanie znacznie zbliżyć się do wartości 1.300 punktów, gdyż kupujący przy takim poziomie indeksu musieliby liczyć na dalsze wzrosty, a to w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie powinno się wydarzyć. Tak więc, te dwie graniczne wielkości indeksu powinny wyznaczać zakres zmian naszego rynku.
Z pewnością bardzo szybkie wzrosty giełdowych kursów rozbudziły wyobraźnię wielu graczy, ale należy pamiętać, że światowa sytuacja polityczna jest nadal dość niepewna a także brak jest pozytywnych sygnałów makroekonomicznych. Nasza gospodarka też nie jest tu wyjątkiem i jeszcze nie raz będziemy musieli stawiać czoło niedoborom budżetowym, spadkowi produkcji przemysłowej czy rosnącemu bezrobociu.
Wzrost notowań spółek jest w tej chwili wypadkową kilku czynników takich jak dostosowanie się do wzrostów na giełdach światowych, zwiększania zaangażowania w akcje przez dużych i długoterminowych inwestorów czy dyskontowaniem bardzo prawdopodobnej obniżki stóp procentowych o 150-200 punktów podczas najbliższego posiedzenia RPP. Są to jednak czynniki, które już mają odzwierciedlenie w cenach, co przesądza, że rynek już nie powinien kontynuować tak spektakularnych wzrostów.
Mariusz Pawlak
SG Securities Polska SA