Przez większość wczorajszej sesji kurs kontraktów poruszał się w paśmie 1180-1200 punktów. Sesja przebiegała dość spokojnie i nic nie zapowiadało silnego wybicia. Przez pewien okres na rynku futures widać było niepewność co do kierunku ewentualnego ruchu. Zauważalnie zwiększała się liczba otwartych pozycji, co oznaczało, że rosła grupa zwolenników zarówno spadków jak i wzrostów, którzy angażowali na rynku terminowym nowe środki. Nawet pierwszy atak na 1200 pkt. okazał się nieudany, bowiem kurs doszedł do 1202 pkt. po czym zawrócił. Dopiero atak w ostatnich godzinach handlu okazał się zwycięski, a kurs rozpoczął szaleńczy marsz w górę. Koniec notowań to panika posiadaczy krótkich pozycji, którzy spowodowali, że kurs kontraktu zamknął się prawie 4 proc. powyżej indeksu. Baza skoczyła tym samym do bardzo wysokiej wartości +46 punktów. Pomimo ponad 5 proc. aprecjacji kontraktu należy zwrócić uwagę, że odbyła się ona przy niezbyt imponującym wolumenie 18 919 sztuk, co nakazuje zachować jednak ostrożność. Na wykresie ukształtowała się długa biała świeca, która zwykle oznacza, że zwyżka będzie kontynuowana przy najmniej na kolejnej sesji. Futures znajduje się coraz bliżej ostatniego lokalnego szczytu, którego bliskość będzie zwiększać obawy byków o trwałość wczorajszego impulsu. Po otwarciu dzisiejszej sesji można oczekiwać wzrostów kontraktów ( pokaźne zwyżki na giełdach amerykańskich), ale wydaje się, że ewentualny test ostatniego szczytu (1273 pkt. ) może zaistnieć tylko przy bardzo silnym wsparciu rynku kasowego.